Cat Paw Print

sobota, 1 lutego 2014

Od Alarici - C.D. Avero


Leciałam na pegazie mocno pochylona do przodu, przytulając się do jego szyi. Łapy miałam wczepione w jego aksamitną grzywę. Słyszałam bicie jego potężnych skrzydeł, raz po raz zagłuszane przez wycie wiatru. Śnieg sypał mi w oczy, przymrużając je próbowałam coś ujrzeć, ale zobaczyłam tylko wirujące płatki śniegu. Wszystko to przyprawiało mnie o zawroty głowy. Mocniej wtuliłam się w grzywę zwierzęcia i zamknęłam oczy. Myślałam o Avero. Martwiłam się o niego, ale w głębi serca czułam, że doszedł do jaskini. Nagle poczułam, że się zniżamy. Wstrząsnęło mną lekko i usłyszałam tętent kopyt. Pegaz zatrzymał się przed wejściem do naszej jaskini. Zsunęłam się z niego, trzęsąc się z zimna i zaprowadziłam do magazynu, gdzie przechowywałyśmy jedzenie. Było tam dużo miejsca i przyjemnie ciepło. Poklepałam konia po szyi.
-Masz Avier-dałam mu jabłko i zostawiłam niezatrzaśnięte drzwi, aby rano, gdy tylko wichura się trochę uspokoi mógł wylecieć. Znalazłam jakieś siano i podgrzałam wodę, którą zaniosłam pegazowi.
Zostawiłam zwierzę i poszłam do kuchni. gdzie czekała zdziwiona Kat.
-Czy ty właśnie przyleciałaś tu w zamieć śnieżną na pegazie?
-Tak-rzuciłam w biegu.
Położyłam się, Katniss trochę się jeszcze krzątała, zajrzała do pegaza, po czym zgasiła ognisko. W pokoju zapanowała ciemność. Słychać było tylko wycie wiatru i parskanie Aviera.
-Gdzie byłaś?-spytała się wilczyca.
-Wybacz Katniss, jestem zmęczona-odpowiedziałam.
Tak naprawdę wcale nie chciało mi się spać. Nie mogłam zasnąć, bo ciągle myślałam o Avero.
-To jakiś obłęd-warknęłam cicho i przewróciłam się z impetem na drugi bok, uderzając głową w ścianę.
<Avero, jak tam?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz