- Nic się nie stało...- mruknęłam i wróciłam do oglądania swoich łap.
Dmuchałam w śnieg i tworzyłam najróżniejsze kształty. Zatrzymałam się przy sylwetce człowieka. Przed oczami pojawili się wszyscy źli ludzie z którymi miałam do czynienia. Po policzku spłynęła mi pojedyncza łza.
- Annayia? Wszystko dobrze?- przywrócił mnie do rzeczywistości Nightmare.
- N-N-Nie... Prze-Prze-Przepraszam ale nie dokończę spaceru...- wyjąkałam i pobiegłam do jaskini.
Położyłam się na posłaniu lekko szlochając. Czułam... Czułam ból. Nie fizyczny, lecz psychiczny. Nagle wybuchnęłam gwałtownym płaczem. Wtem ktoś położył mi łapę na ramieniu. Wytarłam oczy i ujrzałam rozmazane kontury Nightmare'a. Dlaczego za mną poszedł?
<Nightmare? Nic się nie stało :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz