Wzięliśmy się do roboty. Po mniej więcej
1,5 godzinie wszystko było posprzątane aż lśniło. Otrzepałam łapy, a
Assi zrobił to samo. Spojrzałam na niego swoimi wielkimi oczami.
Uśmiechnął się do mnie tak, że dech zaparło mi w piersi. On był piękny.
- To co?- odezwał się.- Może teraz mały spacerek?
- Chętnie.- uśmiechnęłam się.
Ruszyliśmy przed siebie. PO chwili postanowiłam coś powiedzieć.
- Assi?- zapytałam.
- Tak?- popatrzył się na mnie swoimi błękitnymi oczami.
- Jesteś...- zebrałam się na odwagę, ale w ostatniej chwili ugryzłam się w język.- Wspaniałym namiestnikiem.
<Assi?>
- To co?- odezwał się.- Może teraz mały spacerek?
- Chętnie.- uśmiechnęłam się.
Ruszyliśmy przed siebie. PO chwili postanowiłam coś powiedzieć.
- Assi?- zapytałam.
- Tak?- popatrzył się na mnie swoimi błękitnymi oczami.
- Jesteś...- zebrałam się na odwagę, ale w ostatniej chwili ugryzłam się w język.- Wspaniałym namiestnikiem.
<Assi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz