Biegałem po nieznanych mi terenach,
obwąchując każdy kwiatek, oglądając wszystko i jednocześnie nic. Nagle
dostrzegłem jakąś waderę i człowieka, który na nią polował. Biedna stała
jak osłupiała, nie mogłem na to patrzeć i z prędkością nadświetlną
zabrałem ją z miejsca i dopiero daleko z tego miejsca stanąłem i
spytałem:
- Nic Ci nie jest?
- Nie, nic. Jestem Kelsey
- Nero. Co tam robiłaś i czemu nie uciekłaś?
- On tak z zaskoczenia się pojawił z reszta tak samo jak ty i nie uciekłam, bo byłam sparaliżowana strachem, ale ty mnie uratowałeś, dziękuję - Uśmiechnęła się, a ja odwzajemniłam uśmiech
- Nic Ci nie jest?
- Nie, nic. Jestem Kelsey
- Nero. Co tam robiłaś i czemu nie uciekłaś?
- On tak z zaskoczenia się pojawił z reszta tak samo jak ty i nie uciekłam, bo byłam sparaliżowana strachem, ale ty mnie uratowałeś, dziękuję - Uśmiechnęła się, a ja odwzajemniłam uśmiech
<Kelsey?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz