-Ty przynajmniej masz pewność że nie żyją , wiem że to dziwnie brzmi ale ja uważam że gorzej jest żyć w nie wiedzy .
Ja osobiście nie mam pojęcia czego się spodziewać i co by było dla mnie bardziej bolesne- to że przeżyli ,ale mogliby zginąć przez to że ich zostawiłam ,czy to że odeszli z tego świata .Co by się nie wydarzyło wina i tak spoczywa na moich barkach ,nie tak mnie wychowano .Powinnam tam zostać i zginąć lub ewentualnie przeżyć ale wspólnie z nimi a nie myśleć jedynie o swoim bezpieczeństwie ,to było najbardziej egoistyczne zachowanie w moim życiu i chyba nie ma dnia ani godziny kiedy o tym nie myślę .-skierowałam wzrok na ziemię -dlatego szukam tu smoka ,który był moim towarzyszem za czasów dziecięcych ,ale nie wiem czy on jeszcze o mnie pamięta,czy zaprowadzi mnie do rodziców czy też będzie błądził w niebieskich przestworzach zataczając kręgi nad moją rodzinną watahą w oznace że tam leżą ich martwe ,bezwładne ciała .Każdy dzień jest dla mnie zagadką i choć w środku czuję rozdzierający ból nie chce aby ktokolwiek zobaczył go malującego się na moim pysku .-zacisnęłam łape formując coś na kształt ludzkiej pięści i ponownie spojrzałam w gwiazdy. Assi słuchał mojej opowieści w milczeniu ,zupełnie tak jak ja jego .Dopiero po fakcie zdałam sobie sprawe że powiedziałam o tak ważnych dla mnie rzeczach zupełnie obcemu wilkowi.-Ja chyba oszalałam -zaśmiałam się w duchu z własnej głupoty -może to przez to uderzenie w drzewo zaczęłam mówić prawie że nieznajomemu wilkowi o swoim życiu .-i pomimo tego że w głębi duszy mocno karciłam swoje zachowanie ,uśmiechnęłam się (bardzo) delikatnie do samca. Assi ? |
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz