- Nie mam nic przeciwko - posłałam mu promienny uśmiech.
Potem przetarłam łapą wciąż zaspane oczy i przeciągnęłam się. Uznałam, że spacer dobrze mi zrobi, a przy okazji rozruszam obolałe nogi i poznam nieco lepiej tutejsze tereny.
Jako, że żadne z nas nie miało pomysłu gdzie moglibyśmy się udać, poszliśmy więc prosto przed siebie. Moje oczy były teraz szeroko otwarte i uważnie obserwowały każdy skrawek ziemi, który wyłaniał się spośród gąszczu. Dopiero później spostrzegłam, że Creatur z zainteresowaniem się mi przygląda.
- Jak widzę, bardzo podoba ci się okolica - zaśmiał się, a ja mimowolnie parsknęłam.
- Zwłaszcza, kiedy jest się nowym - odparłam i widząc po lewej stronie ośnieżony stok, skoczyłam radośnie i zjechałam wesoło na dół. Wilk popatrzył na mnie zdumiony, a ja uniosłam brew. - No co? Trzeba dobrze się bawić.
Odwracając się machnęłam ogonem i ruszyłam dalej ścieżką, której co prawda w ogóle nie znałam, ale wyglądała ona zachęcająco. Chwilę potem usłyszałam za sobą trzask gałęzi i wilk zrównał ze mną krok.
- Chyba nie było tak źle - uśmiechnęłam się, a on niemal natychmiast odwzajemnił gest.
- Wiesz gdzie idziemy? - uniósł brew.
Pokręciłam przecząco głową.
- Nie, ale może dalej znajdziemy coś intrygującego.
Przyśpieszyłam do truchtu, a potem powolnego biegu. W końcu skoczyłam gdzieś w krzaki, widząc poruszający się w poszycie kształt. Przystanęłam na chwilę i nasłuchując postawiłam uszy.
- Królik - szepnęłam, po czym rzuciłam się w pogoń za niewielkim gryzoniem.
Potem przetarłam łapą wciąż zaspane oczy i przeciągnęłam się. Uznałam, że spacer dobrze mi zrobi, a przy okazji rozruszam obolałe nogi i poznam nieco lepiej tutejsze tereny.
Jako, że żadne z nas nie miało pomysłu gdzie moglibyśmy się udać, poszliśmy więc prosto przed siebie. Moje oczy były teraz szeroko otwarte i uważnie obserwowały każdy skrawek ziemi, który wyłaniał się spośród gąszczu. Dopiero później spostrzegłam, że Creatur z zainteresowaniem się mi przygląda.
- Jak widzę, bardzo podoba ci się okolica - zaśmiał się, a ja mimowolnie parsknęłam.
- Zwłaszcza, kiedy jest się nowym - odparłam i widząc po lewej stronie ośnieżony stok, skoczyłam radośnie i zjechałam wesoło na dół. Wilk popatrzył na mnie zdumiony, a ja uniosłam brew. - No co? Trzeba dobrze się bawić.
Odwracając się machnęłam ogonem i ruszyłam dalej ścieżką, której co prawda w ogóle nie znałam, ale wyglądała ona zachęcająco. Chwilę potem usłyszałam za sobą trzask gałęzi i wilk zrównał ze mną krok.
- Chyba nie było tak źle - uśmiechnęłam się, a on niemal natychmiast odwzajemnił gest.
- Wiesz gdzie idziemy? - uniósł brew.
Pokręciłam przecząco głową.
- Nie, ale może dalej znajdziemy coś intrygującego.
Przyśpieszyłam do truchtu, a potem powolnego biegu. W końcu skoczyłam gdzieś w krzaki, widząc poruszający się w poszycie kształt. Przystanęłam na chwilę i nasłuchując postawiłam uszy.
- Królik - szepnęłam, po czym rzuciłam się w pogoń za niewielkim gryzoniem.
<Creatur?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz