Wydawało mi się, że Avero lekko
spochmurniał, ale szybko odzyskał humor sypiąc mi pyłem w twarz.
Poczułam jak coś łaskocze mnie w przełyku i zaczęłam kaszleć. Zaczęliśmy
się śmiać, a ja czułam się naprawdę szczęśliwa. Nie chciałam wracać do
domu, chciałam tu zostać, zatrzymać czas. Spędzić wspaniale ten ostatni
dzień, zanim przyjdą mroźne wichury i zamiecie śnieżne. Nigdy jeszcze
nie byłam tak radosna, chyba tylko wtedy, gdy odnalazłam Katniss. Czasem
zastanawiałam się co ona musi przeżywać, bo pamiętała wszystkie chwile z
dzieciństwa. Z jednej strony jej zazdrościłam, pamiętała chwile
spędzone z rodziną, zabawy, piękne wspomnienia, ale z drugiej pamiętała
również o tych wydarzeniach w klatce, śmierci bliskich. Czasem
zastanawiam się dlaczego ja nic nie pamiętam z tamtego czasu. Może ktoś
uderzył mnie czymś mocno w głowę, albo przeżyłam zbyt wielki szok. Nie
wiem.
-Alarica?-z zamyślenia wyrwał mnie głos Avero.
-Wybacz, na chwilę odleciałam-uśmiechnęłam się.
Zaczął padać pierwszy w tym roku śnieg. Delikatne, małe płatki spadały z nieba wirując w powietrzu. Pomimo to wcale nie było czuć chłodu.
-Nie jest ci zimno?-spytał się samiec, z nieudawaną troską w głosie.
Spojrzałam w oczy wilka. W poświacie księżyca zdawały się świecić, jakimś tajemniczym blaskiem.
-Nie-wyszeptałam i posłałam mu nieśmiały uśmiech. Ostatnio tak często się uśmiechałam.
-Alarica?-z zamyślenia wyrwał mnie głos Avero.
-Wybacz, na chwilę odleciałam-uśmiechnęłam się.
Zaczął padać pierwszy w tym roku śnieg. Delikatne, małe płatki spadały z nieba wirując w powietrzu. Pomimo to wcale nie było czuć chłodu.
-Nie jest ci zimno?-spytał się samiec, z nieudawaną troską w głosie.
Spojrzałam w oczy wilka. W poświacie księżyca zdawały się świecić, jakimś tajemniczym blaskiem.
-Nie-wyszeptałam i posłałam mu nieśmiały uśmiech. Ostatnio tak często się uśmiechałam.
<Avero?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz