Po spotkaniu z Stream poszedłem do
jaskini. Ja chyba... Nie to nie możliwe! Położyłem się na moim łóżku
zastanawiając się nad tym co się stało, co się dzieje i co się będzie
dziać. Przy Stream czułem się taki... taki spokojny, relaksowałem się.
Westchnąłem. Przez kilka następnych godzin nie mogłem zasnąć. Ba! Nawet
nie byłem zmęczony. Nagle usłyszałem śmiech.
- Mój braciszek się zakochał! Na progu jaskini stał Kishan. - Nie mam humoru do przekomarzania się...- warknąłem. - Hehehehe...- Kishan uśmiechnął się tajemniczo. - No, ale z Arią to ci się dzisiaj dobrze rozmawiało.- powiedziałem jadowicie. - Przestań jasne?!- też warknął. - I kto się teraz śmieje...- mruknąłem. Kishan usiadł obok mnie. - Wiesz, myślę, że rodzice byliby z nas dumni.- powiedziałem. - Wiem...- westchnąłem i też usiadłem.- Pomimo wszystkich tych różnych cech charakteru jesteśmy bardzo podobni. Basior dął mi przyjacielskiego kuksańca w bok. Po chwili śmialiśmy się, ganialiśmy i przekomarzaliśmy w jaskini. Było fajnie. Nagle do jaskini weszła Kelsey. - Cześć!- odpowiedzieliśmy obydwoje radośnie. Bardzo cieszył nas widok wadery. - Co słychać chłopaki? Widzę, że ktoś już wzbudził wasze zainteresowanie...- powiedziała patrząc na nas podejrzliwie. -No...- oby dwoje zmieszaliśmy się.- A ty masz kogoś na oku? - Nie...- westchnęła.- Raczej nie. Cóż wpadłam tylko zobaczyć co u was. Muszę lecieć, potrenuję trochę strzały z łuku. Kilka minut po wyjściu Kelsey do mojej jaskini weszła Stream. Stanąłem na równe nogi i odszedłem od Kishan'a uśmiechając się do samicy. - Poznaj mojego brata Kishan'a- odezwałem się, a basior uśmiechnął się łobuziarsko.- Co cię sprowadza do mnie o tak późnej porze? Popatrzyłem na zegarek. Było około 01:00 w nocy.
<Stream?>
|
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz