W watasze byłam już dobre kilka tygodni. Wiedziałam co gdzie jest, gdzie
udać się, aby upolować zwierzynę, aby przygotować różne wywary.
Zadawałam sobie jednak tylko to samo, żenujące pytanie. Dlaczego obie
watahy ze sobą walczą, skoro Assair i Lara to rodzeństwo. Może to była
wina Assair'a, który nie chciał darzyć siostry braterstwem, a tylko dąży
do rozpętania jakiejś wojny. Postanowiłam, że sama zacznę szpiegowanie,
pomimo tego, iż nawet nie mam takiego stanowiska. Jeszcze w swojej
jaskini spakowałam wszystkie potrzebne mi rzeczy i bez niczyjej zgody
ruszyłam w stronę granicy, która oddzielała oba królestwa od siebie. Po
drodze zauważyłam kilka wilków z naszej watahy. Zapewne pytałyby się
dokąd zmierzam, więc szybko wleciałam w górę i tym razem zaczęłam
lecieć. Skrzydło jeszcze mnie trochę bolało, zatem nie mogłam rozwinąć,
aż takiej prędkości jak zwykle. Co jakiś czas musiałam zlecieć na
ziemię, aby zregenerować siły. Byłam już jednak tak daleko od watahy
Avalon, że mogłam normalnie iść po ziemi. Wydawało mi się, że minęło
kilka dobrych godzin, bo słońce stanowczo zmieniło swoje położenie. W
oddali zauważyłam góry. Z opowiadań Lary dowiedziałam się, że to właśnie
one są "granicą" pomiędzy dwoma watahami. Były one ogromne, więc
najlepszym rozwiązaniem byłoby przelecieć nad nimi. Jak uważałam tak
zrobiłam. Kiedy już pokonałam wielkie góry, znowu zeszłam na dół.
Skrzydło bolało mnie niemiłosiernie.
- Co z Tobą jest? Hm... Złamane chyba. - mruknęłam pod nosem. - Muszę
odpocząć, ale jednocześnie muszę uważać. Jestem już na terenach
Assair'a.
Położyłam się z gracją na ziemię i owinęłam chustą moje skrzydło.
Istotnie było złamane. Po kilkugodzinnym odpoczynku postanowiłam ruszyć
dalej. W końcu miałam nie lada misję do spełnienia. Wcale nie bałam się
konsekwencji, jakie niosło moje postępowanie. Może wygnanie, może
śmierć. Nie obchodziło mnie to. Chciałam się tylko dowiedzieć, dlaczego
ten basior tak bardzo chce wojny. Byłam zła i poirytowana jego
zachowaniem. Tutaj siostra, która chce z powrotem mieć brata dąży do
pokoju, a ten bufon chce wojny! Chce to będzie ją miał! Myślałam.
Byłam wyczerpana daleką podróżą, więc postanowiłam, że dalej poleżę przy
drzewie. Jak postanowiłam tak zrobiłam. Mój odpoczynek nie trwał jednak
długo. Zza krzaków wyłonił się wielki czarny basior, tylko z jakimiś
naznaczeniami. Wstałam szybko.
- Czego chcesz? - zapytałam z wrogością w głosie - Kim jesteś?!
<Assair?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz