Cat Paw Print

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Od Margaux

W watasze byłam już dobre kilka tygodni. Wiedziałam co gdzie jest, gdzie udać się, aby upolować zwierzynę, aby przygotować różne wywary. Zadawałam sobie jednak tylko to samo, żenujące pytanie. Dlaczego obie watahy ze sobą walczą, skoro Assair i Lara to rodzeństwo. Może to była wina Assair'a, który nie chciał darzyć siostry braterstwem, a tylko dąży do rozpętania jakiejś wojny. Postanowiłam, że sama zacznę szpiegowanie, pomimo tego, iż nawet nie mam takiego stanowiska. Jeszcze w swojej jaskini spakowałam wszystkie potrzebne mi rzeczy i bez niczyjej zgody ruszyłam w stronę granicy, która oddzielała oba królestwa od siebie. Po drodze zauważyłam kilka wilków z naszej watahy. Zapewne pytałyby się dokąd zmierzam, więc szybko wleciałam w górę i tym razem zaczęłam lecieć. Skrzydło jeszcze mnie trochę bolało, zatem nie mogłam rozwinąć, aż takiej prędkości jak zwykle. Co jakiś czas musiałam zlecieć na ziemię, aby zregenerować siły. Byłam już jednak tak daleko od watahy Avalon, że mogłam normalnie iść po ziemi. Wydawało mi się, że minęło kilka dobrych godzin, bo słońce stanowczo zmieniło swoje położenie. W oddali zauważyłam góry. Z opowiadań Lary dowiedziałam się, że to właśnie one są "granicą" pomiędzy dwoma watahami. Były one ogromne, więc najlepszym rozwiązaniem byłoby przelecieć nad nimi. Jak uważałam tak zrobiłam. Kiedy już pokonałam wielkie góry, znowu zeszłam na dół. Skrzydło bolało mnie niemiłosiernie.
- Co z Tobą jest? Hm... Złamane chyba. - mruknęłam pod nosem. - Muszę odpocząć, ale jednocześnie muszę uważać. Jestem już na terenach Assair'a.
Położyłam się z gracją na ziemię i owinęłam chustą moje skrzydło. Istotnie było złamane. Po kilkugodzinnym odpoczynku postanowiłam ruszyć dalej. W końcu miałam nie lada misję do spełnienia. Wcale nie bałam się konsekwencji, jakie niosło moje postępowanie. Może wygnanie, może śmierć. Nie obchodziło mnie to. Chciałam się tylko dowiedzieć, dlaczego ten basior tak bardzo chce wojny. Byłam zła i poirytowana jego zachowaniem. Tutaj siostra, która chce z powrotem mieć brata dąży do pokoju, a ten bufon chce wojny! Chce to będzie ją miał! Myślałam.
Byłam wyczerpana daleką podróżą, więc postanowiłam, że dalej poleżę przy drzewie. Jak postanowiłam tak zrobiłam. Mój odpoczynek nie trwał jednak długo. Zza krzaków wyłonił się wielki czarny basior, tylko z jakimiś naznaczeniami. Wstałam szybko.
- Czego chcesz? - zapytałam z wrogością w głosie - Kim jesteś?!

<Assair?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz