Cat Paw Print

sobota, 28 grudnia 2013

Od Margaux - C.D. Luck'a


Nie chciałam spać w jaskini Luck'a. Basior wydawał się dosyć miły, jednak ja czułam się bardzo nieswojo. Położyłam się jednak spać, gdyż byłam wycieńczona po dniu pełnym wrażeń. Nowa wataha, nowe życie. Wyszłam dosyć wcześnie. Zdziwiła mnie tylko jedna rzecz, dlaczego w jaskini nie ma Luck'a. Przecież to on tutaj mieszka. A może zostawił mnie, a sam wyszedł, żebym nie czuła się dziwnie? Ale ja przez takie zachowanie czułam się jeszcze bardziej niezręcznie. Bo to przecież nie ja tutaj zamieszkuję. Wstałam, przeciągnęłam się i wyszłam z jaskini. Postanowiłam upolować coś do jedzenia, bo byłam strasznie głodna. Wzleciałam w powietrze i oto moim oczom ukazało się stado łań. Szybko zaatakowałam jedną z nich i zabiłam. Zjadłam trochę i postanowiłam, że wrócę do jego jaskini, żeby się niepokoił o mnie. Pewnie bał by się, bo jak można zgubić nowego członka watahy w zaledwie dwa dni, a raczej jeden, bo drugi właśnie się rozpoczął. Znowu wzleciałam w powietrze. Leciałam o wiele szybciej, niżeli miałabym biec. Chwila moment i już byłam z powrotem przy jaskini. Mój nowy "znajomy" stał jak odębiały. Postanowiłam, że zrobię mu kawał. Luck siedział, a ja cicho podeszłam do niego i także usiadłam. Ten jednak obrócił się za wcześnie i jego pysk znajdował się kilka centymetrów od mojego. Cofnęłam się szybko.
- Eh. Nie udało się. - powiedziałam trochę zmieszana - Chciałam Ci zrobić kawał.
- Naprawdę? - zapytał zaciekawiony.
- Tak. Jesteś taki miły! Oprowadziłeś mnie, miałam gdzie spać! Więc chciałam Ci zrobić kawał. - powiedziałam z ironią w głosie.
Nie miałam nic do basiora, ale wydawało mi się, że zachowuje się nieco dziwacznie, inaczej przy mnie, a inaczej przy innych wilkach. Pewnie znowu będzie to samo. Znowu zostanę sama. Eh. A już tak liczyłam na prawdziwą przyjaźń.
Obróciłam się z gracją i ruszyłam szukać jaskini. Nie chciałam tym razem lecieć, bo skrzydło trochę mnie bolało.
- Przepraszam. - powiedziałam trochę zmieszana - Ale wiesz co, żałuj, że nie widziałeś swojej miny... - lekko się uśmiechnęłam.

<Luck?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz