Siedziałem sobie w swojej jaskini. A
raczej spałem. Kiedy otworzyłem oczy zobaczyłem, że jest około południa.
Ale jaki to był dzień! Piękny! Ale by się cudownie dziś walczyło!
Kurde, no wszystkie moje myśli zmierzają ku wojnie i niebezpieczeństwie.
Może warto się wybrać na spacer? Podźwignąłem się i powoli podszedłem
do wyjścia. Zmrużyłem oczy. Dawno nie wychodziłem. Brzuch daje o sobie
znać. Ruszyłem pędem do lasu. Zacząłem biegać jak oszalały i szukać
jakiegoś (jakiegokolwiek) tropu. Po chwili poczułem zapach krwi jelenia.
Zatrzymałem się. Na kamieniu jest kropla krwi.
- Ranny - uśmiechnąłem się mrocznie.
Po chwili za drzewem kuśtykał sobie jeleń. Bez skrupułów rzuciłem się na niego.
- Mogę się przyłączyć?? - zapytał głos. Nie wiem czy śmiały czy nieśmiały. - od rana nie mogę nic upolować.
- No.
Po chwili zza zarośli wyszedł/wyszła.
- Ranny - uśmiechnąłem się mrocznie.
Po chwili za drzewem kuśtykał sobie jeleń. Bez skrupułów rzuciłem się na niego.
- Mogę się przyłączyć?? - zapytał głos. Nie wiem czy śmiały czy nieśmiały. - od rana nie mogę nic upolować.
- No.
Po chwili zza zarośli wyszedł/wyszła.
<no właśnie? Kto? Ma ktoś ochotę dokończyć?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz