- A o to ci chodzi...- podrapałem się po
głowie.- One pozwalają mi na posługiwanie się moimi żywiołami i mocami.
Mam je od urodzenia.
- Odziedziczyłeś je po kimś?- zapytała z zaciekawieniem.
- Nie... Raczej nie. Moi rodzice nie mieli żadnych znaków. Byłem odmieńcem. Może dlatego mnie wygnali... Chyba, że.... Mogłem je odziedziczyć po dziadkach... Ale nie wiem czy oni mieli jakieś znaki bo zmarli przed moimi narodzinami.- westchnąłem.
- Opowiedz mi coś jeszcze o nich.- poprosiła z błyszczącymi oczami.
- Czasami wypełniają się one prawdziwym, gorącym, płynnym złotem. Wylewa się on i spływa po moich łapach umożliwiając na całkowite wyleczenie z ran i chorób poprzez dotyk.
- Nie boli cię to?- słuchała z wyraźnym zainteresowaniem.
- Do zniesienia. To tak jakbyś wylała sobie wrzątek na bark. Przyzwyczaiłem się do tego. No, to teraz twoja kolej.- uśmiechnąłem się szeroko.- Opowiedz mi coś o sobie.
- Odziedziczyłeś je po kimś?- zapytała z zaciekawieniem.
- Nie... Raczej nie. Moi rodzice nie mieli żadnych znaków. Byłem odmieńcem. Może dlatego mnie wygnali... Chyba, że.... Mogłem je odziedziczyć po dziadkach... Ale nie wiem czy oni mieli jakieś znaki bo zmarli przed moimi narodzinami.- westchnąłem.
- Opowiedz mi coś jeszcze o nich.- poprosiła z błyszczącymi oczami.
- Czasami wypełniają się one prawdziwym, gorącym, płynnym złotem. Wylewa się on i spływa po moich łapach umożliwiając na całkowite wyleczenie z ran i chorób poprzez dotyk.
- Nie boli cię to?- słuchała z wyraźnym zainteresowaniem.
- Do zniesienia. To tak jakbyś wylała sobie wrzątek na bark. Przyzwyczaiłem się do tego. No, to teraz twoja kolej.- uśmiechnąłem się szeroko.- Opowiedz mi coś o sobie.
<Margaux?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz