- Przestań przecież wiesz, że w pojedynku nie masz ze mną szans.- powiedział basior.
- Ale w wyścigu to ty ponosisz pewną przegraną.- zakpiłam.
Basior ruszył do przodu.
- Jaka trasa?- krzyknął.
- Biegnij za mną... jeśli nadążysz.- uśmiechnęłam się kpiąco.
Bez trudu prześcignęłam wilka i zdobyłam kilku metrową przewagę. Kiedy się zatrzymałam, a on mnie dogonił, położył się dysząc jakby przebiegł 100 kilometrów.
- Sądziłam, że pójdzie ci lepiej...- powiedziałam oglądając pazurki.
Ten spojrzał na mnie z ukosa.
- Miałaś zaprowadzić mnie do alfy.- warknął.
Wskazałam łapą na pobliską jaskinię. Ten wstał, opanował swój oddech i spokojnym krokiem wszedł do środka.
<Asar?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz