Nie mogłam usiedzieć w miejscu. Od kąt
dołączyłam do watahy Avalon zamieszkałam w małej ale wystarczającej
jaskini, a na honorowym miejscy spoczywał łuk. Patrzyłam na niego
wstrzymując oddech. Był po prostu wspaniały. Dziś postanowiłam wyruszyć
na małe polowanko. Zdjęłam z półki broń i cicho jak myszka ruszyłam za
zapachem saren. Wkrótce zauważyłam stado. Zakradłam się w krzaki,
napięłam cięciwę i... zza drzewa wyskoczył pomarańczowo- czarny wilk i z
niewyobrażalnym rykiem nie dość, że spłoszył stado, ale jeszcze powalił
mnie na ziemię.
- Spadaj!- wrzasnęłam i kopnęłam go tylnymi łapami odtrącając o kilka metrów dalej.- Spłoszyłeś mi jedzenie!
Wilk przygotował się do skoku, a ja naszykowałam łuk. W tej chwili usłyszałam za sobą głos Lary. Odwróciłam się opuszczając broń i tracąc koncentrację, a przeciwnik to wykorzystał i skoczył na mnie. Przewróciłam się, a on już miał mnie ugryźć w udo, kiedy zalała go ogromna fala wody. Basior przeturlał się na bok cały zmoczony i chciał ponowić atak, ale nas otaczała już twarda jak skała, nie do przebicia bariera wodna.
- Spadaj!- wrzasnęłam i kopnęłam go tylnymi łapami odtrącając o kilka metrów dalej.- Spłoszyłeś mi jedzenie!
Wilk przygotował się do skoku, a ja naszykowałam łuk. W tej chwili usłyszałam za sobą głos Lary. Odwróciłam się opuszczając broń i tracąc koncentrację, a przeciwnik to wykorzystał i skoczył na mnie. Przewróciłam się, a on już miał mnie ugryźć w udo, kiedy zalała go ogromna fala wody. Basior przeturlał się na bok cały zmoczony i chciał ponowić atak, ale nas otaczała już twarda jak skała, nie do przebicia bariera wodna.
<Asar? Lara?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz