~Zaufałam mu i myślę, że docenił to. Jednak lepiej jest, że magiczne stworzenia ufają i pokazują się tylko temu, kto wierzy w nie.~
Szliśmy wolno w stronę mojej jaskini. Nagle zmieniłam kierunek, aby przejść przez rzekę. Basior poszedł za mną, a ja zaczęłam podśpiewywać. Doszliśmy do płytkiej części rzeki. Wystawało tu kilkanaście kamieni, po których można spokojnie przejść. Zaczęłam iść skacząc po kamieniach, a samiec szedł niepewnie za mną. Kiedy stawiałam łapę na śliskim kamieniu moja noga obsunęła się, a ja zaczęłam przewracać się. Wtedy Armin złapał mnie za łapę i przyciągnął do siebie. Utonęłam w jego granatowych, głębokich oczach.
(Armin?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz