- Nic. A tak z innej beczki: mamy nowego alchemika może pójdziesz ją poznać?- spytałam.
- Chętnie.- powiedziała wilczyca i wyszła.
~Ja też nie będę tu bezcelowo siedziała~pomyślałam.
Zgarnęłam łuk i kilka podobnych do siebie sztyletów i skierowałam się w stronę lasu, aby poćwiczyć. Skierowałam się do miejsca blisko Elfich ruin i zaczęłam ćwiczenia. Wcześniej zbudowałam i ustawiłam tu kilkanaście tarcz. Najpierw strzelałam do nich z łuku, zbierając telekinezą strzały. Chciałam zacząć celować sztyletami do celów, lecz zobaczyłam jakieś 10 metrów od siebie postać. Była ubrana w biel, lecz jej włosy były czarne niczym noc. Usłyszałam jej cichy śpiew. Wpatrywałam się w nią oczarowana. Nagle stworzenie odwróciło bladą twarz w moją stronę, krzyknęło cicho i rozpłynęło się. Wzdrygnęłam się. Czułam się nieswojo i chciałam pozbierać resztę strzał i jak najszybciej iść z tamtego miejsca, kiedy zobaczyłam basiora idącego w moją stronę. Wyszczerzyłam zęby w krzywym uśmiechu i podeszłam do niego.
- Czego tu szukasz? - spytałam.
- Wilczycy, Alfy tych terenów dokładniej.
- Czyżbyś chciał do nas dołączyć? Ja jestem Alfą.
Wilk popatrzył na mnie z lekkim obrzydzeniem w oczach.
- Nie. Przychodzę od twojego brata. Jestem dyplomatą. Mam ci coś do przekazania. - powiedział i chciał coś skądś wyjąć kiedy rzekłam:
- Nie tuta. Chodź do mojej jaskini. To miejsce jest... nieodpowiednie.
Zaczęłam iść w stronę terenów. Basior był całkiem przystojny.
(Armin?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz