- Chyba już wszystko ci powiedziałem.
Nagle coś zaszeleściło w krzakach. Postawiłem uszy. Znów zaszeleściło. nastroszyłem się cały i szybko poderwałem. - Eeee! Spokojnie! To jest wiewiórka! - Widzisz ją? - Tak! Siedzi na krzaku... - Jakie ma oczy? - Żółte wiesz? Jezu, brązowe. Spokojnie. Położyłem się ale już bez rozluźnienia. - No to mamy drugi problem tak?? Co ci się dzieje? Masz wiewiórkofobię?? - Śmieszne - prychnąłem. - Levander przyjmuje najróżniejsze postaci. - Levander? - Z watahy słodkiej krwi. - Przesadzasz. - Nie! Wcale nie! - No to powiedz.... Kiedy ostatnio się widzieliście? - Z rok temu? - I ile razy od tego czasu coś ci zrobiła? Zaatakowała?! - Nie. Ale... Cały czas mam przeczucia. - No, ale każdy może się mylić! - Ale to jest moc! Moc się nie myli! Nigdy! - A może myli się przy różnego rodzaju fobiach?? - Nigdy się nie myli. <Dhiren?? Sorry za brak sensownego zakończenia> |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz