- Kast.
- Nie jesteś chyba zbyt rozmowny, co?- spytałam, a samiec tylko kiwnął głową.
- To ja może pójdę poszukać sobie jaskini?- spytał trochę niepewnie.
- Dobra. Pomóc ci...- nie zdążyłam dokończyć, ponieważ basior odszedł.
Wzruszyłam ramionami i udałam się w kierunku mojej jaskini. Wzięłam do ręki gruby dziennik i pióra, a potem położyłam się w kącie. Księga była oprawiona w białą skórę i była dość pokaźnej grubości. Oczywiście, nie wszystkie strony były jeszcze zapisane. Był to mój dziennik, w którym spisywałam odkrycia po przeszpiegach, zwiedzaniu terenów. Przełożyłam kilka kartek i zaczęłam pisać:
,, Na dnie jeziora znajduje się wejście do podwodnej jaskini. Kiedy wyjdzie się w suchej części można zauważyć, że rośnie tam ciekawa roślina. Wyrwałam jedną. Łodyga i liście mają szarawo - zielony kolor, a kwiaty czarną barwę. Nie odkryłam jeszcze jej właściwości."
Pod opisem odwzorowałam wygląd kwiatu. Wtedy usłyszałam pukanie. Uniosłam wzrok znad księgi i zobaczyłam Vedis.
- Wchodź, wchodź.- powiedziałam wstając.
Schowałam dziennik pod poduszkę i podeszłam do wilczycy.
- Napijesz się czegoś?- spytałam.
- Chętnie. Może napar z jagód?
- Dobra myśl. -powiedziałam uśmiechając się.
Szybko przygotowałam dwa napoje i usiadłam naprzeciw wilczycy.
- Co cię do mnie sprowadza?- spytałam zamyślona.
(Vadis?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz