Nie chciałam opowiadać o sobie. Nie
lubiłam tego, to po pierwsze, po drugie moja historia nie była zbyt
ciekawa, a po trzecie o wiele bardziej wolę słuchać innych wilków i ich
opowieści.
- No wiesz. Nie chcę o tym zbyt opowiadać. - powiedziałam przewracając oczami. - Opowiedz mi coś jeszcze o tych znakach. To z pewnością jest bardziej ciekawe niż moja historia. - mruknęłam po cichu.
- No proszę opowiedz mi coś o sobie. Bo ja przestanę mówić o tajemniczych znakach. - basior ewidentnie próbował mnie szantażować.
- Nie drocz się ze mną! Chyba proste, że gdybym chciała, to bym o tym opowiedziała? Nieprawdaż? - powiedziałam trochę poirytowana - Mi ciężko jest mówić o uczuciach, czy o rzeczach związanych z przeszłością. Trzeba żyć teraźniejszością. - prychnęłam.
Basior nic nie odpowiedział. Nie wiedział chyba, jakiej odpowiedzi udzielić na moje twierdzenie.
- Naprawdę nie lubię o sobie opowiadać... To tyle w tym temacie. - powiedziałam już trochę uspokojona.
Luck dalej nic nie odpowiadał. Siedzieliśmy w ciszy. Ja tylko spoglądałam na jego znak, bo wyglądał naprawdę czadowo. W sumie po przemianie miewam na ciele podobne znaki. Może to tylko zygzaki koloru niebieskiego, ale to również coś.
- Wiesz. Naprawdę fajny masz ten znak. Ja po prze-przemianie mam podobne na ciele... - powiedziałam lekko się zacinając.
- Po jakiej przemianie? - zapytał ciekawy basior.
- Eh. O tym Ci opowiem. A co mi tam... - prychnęłam znowu - Kiedy działają na mnie bardzo silne emocje, czy to zakochanie, czy to lęk, czy złość zmieniam się w taką jakby bestię. Moja futro zmienia kolor na czarne, na ciele pojawiają się niebieskie naznaczenia... Nie do końca potrafię jeszcze kontrolować swoją drugą osobowość. Kiedyś nie umiałam tego w ogóle. Przy pomocy dziadka i babci nauczyłam się to robić. Zdarza się, że kiedy osiągnę spokój także się zmieniam. Widzisz, a ty tu chcesz się ze mną na randki umawiać. - zachichotałam - Eh. Z takim potworem. - syknęłam.
- No wiesz. Nie chcę o tym zbyt opowiadać. - powiedziałam przewracając oczami. - Opowiedz mi coś jeszcze o tych znakach. To z pewnością jest bardziej ciekawe niż moja historia. - mruknęłam po cichu.
- No proszę opowiedz mi coś o sobie. Bo ja przestanę mówić o tajemniczych znakach. - basior ewidentnie próbował mnie szantażować.
- Nie drocz się ze mną! Chyba proste, że gdybym chciała, to bym o tym opowiedziała? Nieprawdaż? - powiedziałam trochę poirytowana - Mi ciężko jest mówić o uczuciach, czy o rzeczach związanych z przeszłością. Trzeba żyć teraźniejszością. - prychnęłam.
Basior nic nie odpowiedział. Nie wiedział chyba, jakiej odpowiedzi udzielić na moje twierdzenie.
- Naprawdę nie lubię o sobie opowiadać... To tyle w tym temacie. - powiedziałam już trochę uspokojona.
Luck dalej nic nie odpowiadał. Siedzieliśmy w ciszy. Ja tylko spoglądałam na jego znak, bo wyglądał naprawdę czadowo. W sumie po przemianie miewam na ciele podobne znaki. Może to tylko zygzaki koloru niebieskiego, ale to również coś.
- Wiesz. Naprawdę fajny masz ten znak. Ja po prze-przemianie mam podobne na ciele... - powiedziałam lekko się zacinając.
- Po jakiej przemianie? - zapytał ciekawy basior.
- Eh. O tym Ci opowiem. A co mi tam... - prychnęłam znowu - Kiedy działają na mnie bardzo silne emocje, czy to zakochanie, czy to lęk, czy złość zmieniam się w taką jakby bestię. Moja futro zmienia kolor na czarne, na ciele pojawiają się niebieskie naznaczenia... Nie do końca potrafię jeszcze kontrolować swoją drugą osobowość. Kiedyś nie umiałam tego w ogóle. Przy pomocy dziadka i babci nauczyłam się to robić. Zdarza się, że kiedy osiągnę spokój także się zmieniam. Widzisz, a ty tu chcesz się ze mną na randki umawiać. - zachichotałam - Eh. Z takim potworem. - syknęłam.
<Luck?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz