Gdy poczułam, że już braknie mi powietrza wynurzyłam się z wody. Widząc
minę Assaira miałam wielką ochotę się roześmiać, ale to nie byłoby
najlepszym posunięciem. Alfa zmierzył mnie i Kat chłodnym wzrokiem.
Katniss stała na brzegu ociekając wodą. Ja również wyszłam i otrzepałam
się z wody. Małe kropelki poleciały wprost na Assaira, który gwałtownie
się cofnął.
-Boisz się wody?-zakpiła Katniss.
Nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu, chociaż zrobiło mi się głupio,
że znowu ochlapałam samca. Kątem oka zauważyłam, że kropelki, które
dosięgły Assaira zamieniły się w lód. Spojrzałam na wilka z
zaciekawieniem, przez chwilę nasze spojrzenia się spotkały, a w jego
oczach ujrzałam smutek, udrękę i chłód. Chłód, który sprawił, że
przeszyły mnie lodowate dreszcze.
-Wszystko w porządku?-zapytałam się wilka szczerze zaniepokojona.
-Nie wasza sprawa-rzucił od niechcenia i odwrócił się aby odejść.
Dostrzegłam, że tam gdzie przed chwilą stał, na trawie pojawił się szron.
-Co to jest?-spytała się Katniss.
-Nie mam pojęcia. Ale nie wygląda mi to na zwykłą moc-szepnęłam.
***
Po powrocie do jaskini wciąż myślałam o tym co si wydarzyło. Choć
pragnęłam wyrzucić to z siebie, ciągle widziałam smutne oczy wilka,
które emanowały jakąś niesamowitą mocą, ukrywały tak wiele tajemnic.
Postanowiłam wezwać duchy. Poczułam jak moje ciało przeszywają dreszcze,
usłyszałam jęki i zawodzenie, po czym zapadłam się w ciemność. Gdy
otworzyłam oczy w okół mnie pojawiły się przeźroczyste, emanujące
srebrzystą poświatą postacie. Zdawały się być lżejsze od powietrza,
płynęły po nim, zmieniały swoje kształty.
-Wezwałaś nas Alarico-usłyszałam zimny, nienaturalny głos.
-Chodzi o Assaira. O jego moc. Wiecie coś o tym?-zapytałam się.
-Nie wiele nam wiadomo, o przeszłości tej krainy i ich mieszkańców, ale
wiemy, że to nie jest moc. To przekleństwo, choroba, która stopniowo go
wyniszcza. Nic więcej nie wiemy. Nie możemy dojść do przyczyn, coś nam
przeszkadza. Jakby działała w tym mroczna siła. Coś, co nie pozwala nam
zajrzeć w przeszłość.
Myślałam, że dowiem się czegoś więcej, ale niestety duchy nic ponadto
nie wiedziały, albo nie chciały mi powiedzieć. Zrezygnowana
podziękowałam im i ponownie zapadłam się w ciemność. Gdy otworzyłam oczy
tajemnicze postacie zniknęły. Wyszłam na zewnątrz, potrzebowałam
świeżego powietrza. Usiadłam pod drzewem i jeszcze raz przeanalizowałam
wydarzenia z dzisiejszego dnia. Bezmyślnie zaczęłam bawić się kamykiem,
który w pewnym momencie zniknął. Tak dawno już mi się to nie zdarzyło.
Westchnęłam ze zrezygnowaniem i postanowiłam wpaść do Katniss.
Opowiedziałam jej o tym co powiedziały mi duchy.
-I myślisz, że stąd ten lód? Ale nie rozumiem czym ty się przejmujesz-powiedziała wilczyca.
-To po prostu mnie zaintrygowało, on nie panuje nad swoją mocą, bo to nie jest moc, rozumiesz?
-Szczerze mówiąc nie-odparła zakłopotana Kat.
-Nie ważne. Wytłumaczę ci kiedy indziej. Dobranoc.
***
Następnego ranka umówiłyśmy się z Katniss na polowanie. Jesienna pogoda
była jak na razie piękna. Słońce świeciło, przyjemnie grzejąc. Co jakiś
czas klucze ptaków przelatywały nam nad głowami. Drzewa miały piękne
barwy, od brązów po żółcie. Gdzieniegdzie zachowały się jeszcze
pojedyncze zielone listki. Złowiłyśmy razem pokaźnego jelenia. Z Katniss
świetnie się polowało. Rozumiałyśmy się bez słów. Wiedziałam co
wilczyca zamierza zrobić, a ona co ja. Znałyśmy dokładnie swój każdy
następny ruch, co zaowocowało zdobyciem wielkiego jelenia, bez większego
wysiłku. Po posiłku udałyśmy się nad jezioro. Byłam bardzo spragniona.
-Znowu on-szepnęła Kat.
Podniosłam wzrok i zauważyłam, że Assair stoi nad nami.
-Chciałem tylko oznajmić, że zaczyna się jesień i każdy wilk jest
zobowiązany do upolowania zwierzyny, aby wataha miała wystarczające
zapasy na zimę.
Katniss niechętnie kiwnęła głową. Wiedziłam, że z trudem powstrzymała się od rzucenia złośliwej uwagi typu :
"nie będę dla nikogo polować" albo "mam nadzieję, że ty też coś upolujesz, to nic, że jesteś alfą".
-Mam pytanie-zagadnęłam.
-Chodzi o twoją moc...
Assair gwałtownie spochmurniał a w okół zrobiło się zimno. Woda w jeziorze, zaczęła zamarzać.
-Przepraszam...jeśli cię uraziłam. Nie miałam takiego zamiaru...po
prostu...jeśli to ci poprawi humor, to też mam moc nad którą nie
panuję... -dopiero, gdy to powiedziałam, zdałam sobie sprawę, jak głupio
to musiało zabrzmieć.
<C.D Assair? Katniss?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz