Cat Paw Print

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Od Alarici - C.D. Katniss

Gdy poczułam, że już braknie mi powietrza wynurzyłam się z wody. Widząc minę Assaira miałam wielką ochotę się roześmiać, ale to nie byłoby najlepszym posunięciem. Alfa zmierzył mnie i Kat chłodnym wzrokiem. Katniss stała na brzegu ociekając wodą. Ja również wyszłam i otrzepałam się z wody. Małe kropelki poleciały wprost na Assaira, który gwałtownie się cofnął.
-Boisz się wody?-zakpiła Katniss.
Nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu, chociaż zrobiło mi się głupio, że znowu ochlapałam samca. Kątem oka zauważyłam, że kropelki, które dosięgły Assaira zamieniły się w lód. Spojrzałam na wilka z zaciekawieniem, przez chwilę nasze spojrzenia się spotkały, a w jego oczach ujrzałam smutek, udrękę i chłód. Chłód, który sprawił, że przeszyły mnie lodowate dreszcze.
-Wszystko w porządku?-zapytałam się wilka szczerze zaniepokojona.
-Nie wasza sprawa-rzucił od niechcenia i odwrócił się aby odejść.
Dostrzegłam, że tam gdzie przed chwilą stał, na trawie pojawił się szron.
-Co to jest?-spytała się Katniss.
-Nie mam pojęcia. Ale nie wygląda mi to na zwykłą moc-szepnęłam.
***
Po powrocie do jaskini wciąż myślałam o tym co si wydarzyło. Choć pragnęłam wyrzucić to z siebie, ciągle widziałam smutne oczy wilka, które emanowały jakąś niesamowitą mocą, ukrywały tak wiele tajemnic.
Postanowiłam wezwać duchy. Poczułam jak moje ciało przeszywają dreszcze, usłyszałam jęki i zawodzenie, po czym zapadłam się w ciemność. Gdy otworzyłam oczy w okół mnie pojawiły się przeźroczyste, emanujące srebrzystą poświatą postacie. Zdawały się być lżejsze od powietrza, płynęły po nim, zmieniały swoje kształty.
-Wezwałaś nas Alarico-usłyszałam zimny, nienaturalny głos.
-Chodzi o Assaira. O jego moc. Wiecie coś o tym?-zapytałam się.
-Nie wiele nam wiadomo, o przeszłości tej krainy i ich mieszkańców, ale wiemy, że to nie jest moc. To przekleństwo, choroba, która stopniowo go wyniszcza. Nic więcej nie wiemy. Nie możemy dojść do przyczyn, coś nam przeszkadza. Jakby działała w tym mroczna siła. Coś, co nie pozwala nam zajrzeć w przeszłość.
Myślałam, że dowiem się czegoś więcej, ale niestety duchy nic ponadto nie wiedziały, albo nie chciały mi powiedzieć. Zrezygnowana podziękowałam im i ponownie zapadłam się w ciemność. Gdy otworzyłam oczy tajemnicze postacie zniknęły. Wyszłam na zewnątrz, potrzebowałam świeżego powietrza. Usiadłam pod drzewem i jeszcze raz przeanalizowałam wydarzenia z dzisiejszego dnia. Bezmyślnie zaczęłam bawić się kamykiem, który w pewnym momencie zniknął. Tak dawno już mi się to nie zdarzyło. Westchnęłam ze zrezygnowaniem i postanowiłam wpaść do Katniss. Opowiedziałam jej o tym co powiedziały mi duchy.
-I myślisz, że stąd ten lód? Ale nie rozumiem czym ty się przejmujesz-powiedziała wilczyca.
-To po prostu mnie zaintrygowało, on nie panuje nad swoją mocą, bo to nie jest moc, rozumiesz?
-Szczerze mówiąc nie-odparła zakłopotana Kat.
-Nie ważne. Wytłumaczę ci kiedy indziej. Dobranoc.
***
Następnego ranka umówiłyśmy się z Katniss na polowanie. Jesienna pogoda była jak na razie piękna. Słońce świeciło, przyjemnie grzejąc. Co jakiś czas klucze ptaków przelatywały nam nad głowami. Drzewa miały piękne barwy, od brązów po żółcie. Gdzieniegdzie zachowały się jeszcze pojedyncze zielone listki. Złowiłyśmy razem pokaźnego jelenia. Z Katniss świetnie się polowało. Rozumiałyśmy się bez słów. Wiedziałam co wilczyca zamierza zrobić, a ona co ja. Znałyśmy dokładnie swój każdy następny ruch, co zaowocowało zdobyciem wielkiego jelenia, bez większego wysiłku. Po posiłku udałyśmy się nad jezioro. Byłam bardzo spragniona.
-Znowu on-szepnęła Kat.
Podniosłam wzrok i zauważyłam, że Assair stoi nad nami.
-Chciałem tylko oznajmić, że zaczyna się jesień i każdy wilk jest zobowiązany do upolowania zwierzyny, aby wataha miała wystarczające zapasy na zimę.
Katniss niechętnie kiwnęła głową. Wiedziłam, że z trudem powstrzymała się od rzucenia złośliwej uwagi typu :
"nie będę dla nikogo polować" albo "mam nadzieję, że ty też coś upolujesz, to nic, że jesteś alfą".
-Mam pytanie-zagadnęłam.
-Chodzi o twoją moc...
Assair gwałtownie spochmurniał a w okół zrobiło się zimno. Woda w jeziorze, zaczęła zamarzać.
-Przepraszam...jeśli cię uraziłam. Nie miałam takiego zamiaru...po prostu...jeśli to ci poprawi humor, to też mam moc nad którą nie panuję... -dopiero, gdy to powiedziałam, zdałam sobie sprawę, jak głupio to musiało zabrzmieć.
<C.D Assair? Katniss?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz