- To nigdy nie nastąpi.- powiedziałem cicho, ale radośnie przytulając waderę.- Nigdy nie będziesz musiała ode mnie odejść...
Wadera wtuliła się w moje futro. Cieszyłem się ogromnie.
- To co? Teraz musimy iść do Lary powiedzieć, by ogłosiła nas parą, a potem chyba musimy poszukać kogoś kto udzieliłby nam ślubu...- powiedziała po chwili.
- Fakt.- powiedziałem uśmiechnięty, wprost promieniałem z radości.- Musimy iść do Lary, ale co do ślubu to nie musimy szukać...
- Jak to?- zapytała zdziwiona.
- Ja tu udzielam ślubów...- pocałowałem Margaux.
Roześmialiśmy się, a następnie wyszliśmy z jaskini i ruszyliśmy do jaskini Lary. Kiedy tam dotarliśmy usłyszałem warki. Zostawiłem Margaux u Lary, a sam poszedłem sprawdzić o co chodzi. W krzakach usłyszałem warknięcie głośniejsze niż inne. Nagle jakiś wilk z Armel wyskoczył z zarośli prosto na mnie. Był to chyba Asar.
- Puszczaj!- warknąłem kiedy ten ugryzł mnie w udo.
Ten tylko jeszcze mocniej kłapną zębami. Krew pociekła ciurkiem. Odepchnąłem wilka tylnymi łapami, a ten poleciał do przodu. Kiedy się podniósł i miał ponowić atak otoczyła mnie twarda osłona wodna. Spojrzałem w bok. Obok mnie stała Kelsey.
- Dzięki.- powiedziałem do niej i usłyszałem jak Margaux mnie woła.
- Później podziękujesz teraz idź do niej.- powiedziała szybko.
Wbiegłem do jaskini alfy. W kącie siedziała Lara rozmawiając z moją partnerką. Ta szybko spojrzała na moje krwawiące ramię.
- Luck?- szepnęła zaniepokojona.- Co się dzieje?
- Zaczęli atakować.- powiedziałem szybko, patrząc na wadery.
Wadera wtuliła się w moje futro. Cieszyłem się ogromnie.
- To co? Teraz musimy iść do Lary powiedzieć, by ogłosiła nas parą, a potem chyba musimy poszukać kogoś kto udzieliłby nam ślubu...- powiedziała po chwili.
- Fakt.- powiedziałem uśmiechnięty, wprost promieniałem z radości.- Musimy iść do Lary, ale co do ślubu to nie musimy szukać...
- Jak to?- zapytała zdziwiona.
- Ja tu udzielam ślubów...- pocałowałem Margaux.
Roześmialiśmy się, a następnie wyszliśmy z jaskini i ruszyliśmy do jaskini Lary. Kiedy tam dotarliśmy usłyszałem warki. Zostawiłem Margaux u Lary, a sam poszedłem sprawdzić o co chodzi. W krzakach usłyszałem warknięcie głośniejsze niż inne. Nagle jakiś wilk z Armel wyskoczył z zarośli prosto na mnie. Był to chyba Asar.
- Puszczaj!- warknąłem kiedy ten ugryzł mnie w udo.
Ten tylko jeszcze mocniej kłapną zębami. Krew pociekła ciurkiem. Odepchnąłem wilka tylnymi łapami, a ten poleciał do przodu. Kiedy się podniósł i miał ponowić atak otoczyła mnie twarda osłona wodna. Spojrzałem w bok. Obok mnie stała Kelsey.
- Dzięki.- powiedziałem do niej i usłyszałem jak Margaux mnie woła.
- Później podziękujesz teraz idź do niej.- powiedziała szybko.
Wbiegłem do jaskini alfy. W kącie siedziała Lara rozmawiając z moją partnerką. Ta szybko spojrzała na moje krwawiące ramię.
- Luck?- szepnęła zaniepokojona.- Co się dzieje?
- Zaczęli atakować.- powiedziałem szybko, patrząc na wadery.
<Margaux i Lara proszone o ciąg dalszy.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz