Poczułam wielką radość. Wtedy moja rana zaczęła niemiłosiernie piec i pulsować. Poczułam, że tracę oddech. Zielona substancja leciała ciurkiem z mojego ciała. Ostatnim co zobaczyłam była niewyraźna twarz Armina. Syknęłam, a siły całkowicie ze mnie opadły.
***
Obudziłam się. Wszystko wokół zdawało się niewiarygodnie jasne. Pokręciłam głową. Poczułam bandaż na piersi. Spostrzegłam, że byłam czysta, co oznaczało, że zostałam umyta. Rozejrzałam się. W pobliżu był tylko Armin. Spał siedząc. Przybliżyłam się lekko do niego i trąciłam nosem. Basior wzdrygnął się i otworzył oczy szeroko.
- Obudziłaś się. Byłaś nieprzytomna tak wiele dni, a szanse na uratowanie cię były tak nikłe.- powiedział cicho i lekko się bliżył.
Wtem do pomieszczenia weszła Vedis.
- Lara! - krzyknęła widząc mnie. - Muszę przyznać, że masz niezły zbiór w tej swojej jaskini. Skąd ty to wszystko bierzesz?
- Niech to zostanie tajemnicą. - powiedziałam dziwnym, chrapliwym głosem.
- Możesz czuć się słabo jeszcze przez kilka dni, ale dzisiaj wypuszczam cię do domu.
Ucieszyłam się i szybko wstałam z łóżka. Zbyt szybko. Zachwiałam się na nogach, lecz w ostatniej chwili złapał mnie Armin. Znowu.
(Armin? x3)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz