- Jeleń ? - zmarszczyłem brwi i namyśliłem się, przytaczając wszystko co zdarzyło się wczoraj - A! Ten jeleń! - przypomniałem sobie i rozjaśniłem się - Avero zaniósł go z mojego polecenia, do spiżarni watahy, ale odłożony jest specjalnie dla Ciebie. Avero to mój młodszy brat, z którym się biłem, przez co Cię nie zauważyłem i nabiłem Ci siniaków. Ale wszystko już dobrze ? - spytałem nieco zaniepokojony jej wyglądem.
- Wyśmienicie. - wysyczała dobitnie, ale nie wyglądała by mówiła prawdę.
- Serio? - spytałem ją i lekko popchnąłem. Zachwiała się i o mało się nie przewróciła, ale potrzymałem ją. - Naprawdę, uważasz, że tego nie widać ? - zaśmiałem się.
- Jeśli pozwolisz, pójdę już po swojego jelenia. - powiedziała dumnie, chcąc najwyraźniej zakończyć temat i skierowała się do spiżarni.
- Jasne, że pozwalam i nawet pójdę z Tobą. - powiedziałem niewinnie, udając, że nie zrozumiałem, że chce mnie spławić.
- Nie ma tej potrzeby, naprawdę. - powiedziała marszcząc brwi, pewnie poirytowana, zmęczona lub obolała.
- Jest. Źle się czujesz, możesz znów zasłabnąć, a winowajcą Twojego stanu jestem ja. Możesz wmawiać sobie, mnie i całemu światu, że się dobrze czujesz i dasz sobie radę, ale ja i tak zrobię swoje. - powiedziałem, a potem się chwilę namyśliłem - I w tym jestem do Ciebie podobny. - roześmiałem się. - No to idziemy ? - spytałem wesoło, a ona zmierzyła mnie bacznie wzrokiem. Poszliśmy. Asekurowałem ją, gdy była taka potrzeba. Później zaniosłem jej jelenia, do jej jaskini. Ta osobowość, w gruncie rzeczy, nie była taka złośliwa, dumna i sarkastyczna, jak mogło mi się wydawać na początku. W sumie to odzywała się czasami zupełnie jak mój brat, a tego mimo, że zaliczyłbym go do czubków, to lubiłem ( mimo iż okazywałem to piorąc się z nim na kwaśne jabłko i innymi <nie> uprzejmościami) Tak czy siak, na jeleniu uprzejmości się skończyły.
- Smacznego! - zawołałem wesoło na pożegnanie, bo wątpiłem, by dalsze moje towarzystwo było dla niej miłe, lub chociaż potrzebne. Pobiegłem w las.
< Katniss - co u Ciebie padalcu ? ;) >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz