Cat Paw Print

piątek, 17 stycznia 2014

Od Lary - C.D. Assair'a

Nie miałam pojęcia dokąd mógł pobiec Ass. Jednak próbowałam o dogonić i odwieść od głupich pomysłów. Armin po chwili poszedł za mną. Kiedy nie wiedziałam dokąd dalej się udać samiec dogonił mnie. Wtedy uderzyła we mnie fala zimnej mocy. Poczułam duży ból w plecach, jednak w tym samym momencie usłyszałam krzyk Assair'a. Kiedy tylko mogłam szybko podniosłam się i pobiegłam w tamtym kierunku. Zobaczyłam mojego brata i Altair'a leżących na ziemi. Z brzucha wuja i pękniętej piersi Ass'a lała się krew. Wyskoczyłam z krzaków i podeszłam do brata. Uklęknęła przy nim i wzięłam jego głowę w łapy. Byłą ciepła, chociaż nie żył. Jednak z jego ust dobyło się ostatnie, słabe słowo:
- Przepraszam....
Kąciki jego ust lekko uniosły się, a ciało stało się bezwładne. Spuściłam głowę i chwilę tak siedziałam. Po chwili zorientowałam się, że nie chcę żeby ktokolwiek oprócz mnie wiedział, gdzie pochowam brata. Żadnej uroczystości. Odsunęłam się od ciała i stworzyłam wokół niego barierę, dzięki której mogłam go unieść bez problemu. Zdecydowałam, że pochowam go na granicy dzielącej obie watahy. Wolno szłam na ustalone miejsce. Gdy już tam dotarłam, wykopałam dół, w którym zmieści się ciało. Ostrożnie włożyłam zwłoki brata do dołu i zasypałam je ziemią. Zbliżyłam się do mogiły, a kilka łez spadło na świeży grób. Wtem z gleby wystrzeliło drzewo. Było przynajmniej dwa razy wyższe ode mnie. Jego kora była biała, liście złote, a piękne, duże kwiaty czarne. Bez namysłu przytuliłam się do pnia i zaczęłam płakać. Siedziałam tam trochę czasu, rozmyślając nad wszystkimi chwilami spędzonymi z bratem. Wreszcie wstałam i zobaczyłam, że zaczęło świtać. Gdy się odwróciłam zobaczyłam stojącego Armina, a jego noga była opatrzona i zabandażowana.
- Co teraz będzie?- spytałam ze łzami w oczach.

(Armin?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz