Byłam na polowaniu. Nieudanym... Jestem
zmęczona bieganiem w tę i we w tę za głupim łosiem, czy jeleniem, czy
innym nie wiadomo czym. Gdy doszłam do granic, zrozumiałam, że dalej iść
nie mogę, więc po prostu usiadłam i odpoczęłam. Jednak wtedy ujrzałam
wilka, który szybko biegnąc, przekraczał granicę. Biegł tak szybko, że
nawet nie dostrzegłam, jak wyglądał... Jednak mimo tego, znałam skądś tą
sylwetkę i ten... Zapach. Mogłabym go dogonić, ale jak już wspomniałam,
byłam zmęczona, więc po prostu podążyłam za jego zapachem, który
doprowadził mnie do jeziora. Widziałam go tam. Szybko zmieniłam się w
iskierkę światła i wzleciałam nieco nad niego. Gdy uznałam, że jestem
wystarczająco wysoko, ale i odpowiednio nisko, zmieniłam się z powrotem,
po czym z impetem uderzyłam w jego grzbiet. Zaskomlał, a chwilę potem
warknął na mnie. Skoczyłam na niego znów, nim zdążył wstać, ale on w
ostatniej chwili przewrócił się na grzbiet i odepchnął mnie tylnymi
łapami za siebie. Wpadłam do jeziora. Czym prędzej, wynurzyłam się i
wyszłam na brzeg. Pozbierałam się szybko. Tylko wciąż brakowało mi
sił... Już miałam go znów uderzyć, tyle że on po prostu zatrzymał moją
łapę, nim poharatała mu twarz.
- Odbiło ci?!- warknął. Zaraz, zaraz... Ten głos... Kurde, to Armin!
- Armin?!- zmrużyłam oczy, przyglądając mu się bacznie. Nigdy nie miałam pamięci do twarzy... Szczególnie, kiedy wilka widziałam raz w życiu.
<Armin? Mogę zatruwać Ci du.pe?>
- Odbiło ci?!- warknął. Zaraz, zaraz... Ten głos... Kurde, to Armin!
- Armin?!- zmrużyłam oczy, przyglądając mu się bacznie. Nigdy nie miałam pamięci do twarzy... Szczególnie, kiedy wilka widziałam raz w życiu.
<Armin? Mogę zatruwać Ci du.pe?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz