Gdy tylko samiec zniknął z pola mojego widzenia ,moje nogi przedtem
znajdujące się w idealnie prostej linii ,ugięły się i lunęłam bezwładnie
na ziemię.Nie straciłam jednak przytomności, po prostu nie czułam nóg
,a to dziwne bo wiele dziś nie chodziłam .Przez moment rozglądałam się
po jamie ,Alarici nigdzie nie było więc poszłam spać ,tak teraz sen był
najlepszym możliwym rozwiązaniem.
Drzemało mi się okropnie ,miałam koszmar na koszmarze a kiedy
otwierałam oczy widziałam przed nimi wirujące wokół stwory ,których
nigdy wcześniej żadne wilcze oko nie widziało ,do tego towarzyszył mi
ból łba ,jednym słowem mówiąc- okropność .Al chyba na chwilę wróciła bo
się ze mną przywitała i zapytała czy się dobrze czuje ,odrzekłam ,że
owszem ,bo przecież nie będę nikomu skarżyć się na ból gdy nie ma
potrzeby ,po czym moja przyjaciółka odeszła .Znowu udałam się na
spoczynek ,ale teraz było już lepiej ,o wiele ,to nic że przespałam cały
dzień ,warto było.Kiedy tylko poczułam się na siłach wyszłam z jaskini
.Było już strasznie ciemno ,nikt nie odważył się wyjść o zmroku ze
schronień ( nie mam pojęcia dlaczego ) ,dlatego jedynymi moimi
towarzyszami były przemykające od krzaka do krzaka małe ssaki.
W końcu doszłam do celu -Jeziora Nieboskłonu i kogo tam zobaczyłam ?Assi'ego !
-Och no proszę co za zbieg okoliczności -powiedziałam siadając nieopodal basiora -Nie możesz spać ?-zapytałam po chwili.
-Tak się składa ,że nie -odparł -Dlatego przyszedłem tu pogapić się trochę na księżyc .
-To dziwne ,bo ja przyszłam tu w podobnym celu -uśmiechnęłam się delikatnie .
Tej nocy byłam w dosyć radosnym nastroju i chyba nie miałam ochoty śmiać
się z kogokolwiek,ale spokojnie porozmawiać ,co było do mnie bardzo niepodobne .Oczywiście nadal jestem Katniss i nadal jestem najgorszym
rozmówcą jakiego świat widział, no ale cóż...
Assi ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz