- Ćśś....- szepnąłem mocno przytulając waderę. - Obiecuję, że nic Ci się nie stanie.
Wadera usiadła obok. W jej oczach odbijało się słabe światło błyszczących łez.
- Usiąć a ja zrobię ci coś do picia.- powiedziałem, a wadera siadła za dużym stołem.
Zacząłem szukać odpowiedniego ziela. Ziele angielskie, nie. Bazylia- nie. Rozmaryn- nie. To zdecydowanie półka z przyprawami. Podbiegłem do innej ściany. Mniszek lekarski- nie! Rumianek- też nie. Zamyśliłem się. Babka- nie. Mięta, też nie! O! jest! Wlałem wodę do kubka, a ta zaczęła się gotować. Dorzuciłem odpowiedzią ilość ziela, poczekałem aż się zaparzy i podałem waderze.
- Co to?- zapytała zaciekawiona.
- Melisa.- odpowiedziałem siadając obok ze swoim kubkiem w łapach.- NA uspokojenie.
- Ty też masz melisę?- zapytała powoli łykając ciecz.
- Nie...- zaśmiałem się lekko.- Ja mam zwykłą herbatę.
Po krótkim czasie wadera wypiła całą ilość płynu zawartego w kubku.
- Już mi lepiej.- powiedziała.- Dziękuję.
Teraz wtuliła się w moje futro.
- Czy mogę cię jeszcze o coś poprosić?- spojrzała na mnie swoimi wielkimi oczami.
- Jasne.- uśmiechnąłem się do niej.
- Czy... czy mogę dziś u ciebie spać?- powiedziała lekko zmieszana.
- Tak, jasne.- odpowiedziałem spokojnie.- Zaraz przygotuję ci miejsce do spania.
- Nie trzeba.- powiedziała cicho i wtuliła się w moje futro.
Nic nie wskazywało na to, że ma zamiar się ode mnie odsunąć. Przytuliłem ją. Po chwili leżeliśmy na ziemi tuż obok siebie. Blisko. Bardzo blisko. Nasze nosy praktycznie się stykały. I nagle nie wiadomo kiedy złączyliśmy się w namiętnym, długim pocałunku. Nie wiem kto zaczął. Podobało mi się to, Stream chyba też. I nagle postanowiłem jej wszystko powiedzieć.
- Stream wiesz, chciałbym ci coś powiedzieć.- powiedziałem cicho.
- Tak?- zapytała niepewnie rumieniąca się wadera.
- Ja...- westchnąłem.- Długo nad tym myślałem i w końcu do mnie dotarło, że... kocham cię i to nad życie.
Teraz ja zacząłem. Krótko ale namiętnie i dziko pocałowałem waderę czekając na jej reakcję.
Wadera usiadła obok. W jej oczach odbijało się słabe światło błyszczących łez.
- Usiąć a ja zrobię ci coś do picia.- powiedziałem, a wadera siadła za dużym stołem.
Zacząłem szukać odpowiedniego ziela. Ziele angielskie, nie. Bazylia- nie. Rozmaryn- nie. To zdecydowanie półka z przyprawami. Podbiegłem do innej ściany. Mniszek lekarski- nie! Rumianek- też nie. Zamyśliłem się. Babka- nie. Mięta, też nie! O! jest! Wlałem wodę do kubka, a ta zaczęła się gotować. Dorzuciłem odpowiedzią ilość ziela, poczekałem aż się zaparzy i podałem waderze.
- Co to?- zapytała zaciekawiona.
- Melisa.- odpowiedziałem siadając obok ze swoim kubkiem w łapach.- NA uspokojenie.
- Ty też masz melisę?- zapytała powoli łykając ciecz.
- Nie...- zaśmiałem się lekko.- Ja mam zwykłą herbatę.
Po krótkim czasie wadera wypiła całą ilość płynu zawartego w kubku.
- Już mi lepiej.- powiedziała.- Dziękuję.
Teraz wtuliła się w moje futro.
- Czy mogę cię jeszcze o coś poprosić?- spojrzała na mnie swoimi wielkimi oczami.
- Jasne.- uśmiechnąłem się do niej.
- Czy... czy mogę dziś u ciebie spać?- powiedziała lekko zmieszana.
- Tak, jasne.- odpowiedziałem spokojnie.- Zaraz przygotuję ci miejsce do spania.
- Nie trzeba.- powiedziała cicho i wtuliła się w moje futro.
Nic nie wskazywało na to, że ma zamiar się ode mnie odsunąć. Przytuliłem ją. Po chwili leżeliśmy na ziemi tuż obok siebie. Blisko. Bardzo blisko. Nasze nosy praktycznie się stykały. I nagle nie wiadomo kiedy złączyliśmy się w namiętnym, długim pocałunku. Nie wiem kto zaczął. Podobało mi się to, Stream chyba też. I nagle postanowiłem jej wszystko powiedzieć.
- Stream wiesz, chciałbym ci coś powiedzieć.- powiedziałem cicho.
- Tak?- zapytała niepewnie rumieniąca się wadera.
- Ja...- westchnąłem.- Długo nad tym myślałem i w końcu do mnie dotarło, że... kocham cię i to nad życie.
Teraz ja zacząłem. Krótko ale namiętnie i dziko pocałowałem waderę czekając na jej reakcję.
<Stream?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz