Cała polana pełna była fioletowych kwiatów, które zamknęły się. Mieniła się także lekko czerwonawym blaskiem. Delikatnie uniosłem się w powietrze, szukając jakichkolwiek znaków życia. Po chwili usłyszałem w głowie charakterystyczny szum, a następnie delikatne echo wilczych myśli. Momentalnie skierowałem wzrok w stronę złotawej wadery.
-Hej, hej!-zawołałem, mknąc w jej stronę. Spojrzała na mnie znudzona, ale mimo wszystko czujna.
-Czego?-warknęła. Wyszczerzyłem się.
-Wiesz, poszukuję watahy, nowych znajomości, może się...ustatkuję-ciągnąłem, patrząc na nią z zainteresowaniem. Prychnęła.
-To chyba pomyliłeś adresy-powiedziała ironicznie i bez pożegnania ruszyła dalej.
-Ale kochanie! Jest tak miło! Ty, ja, sami, nikogo nie widać na horyzoncie...-w miarę mówienia coraz bardziej zbliżałem swój pysk do jej. Ona tylko spojrzała na mnie z pogardą.
-Żałosne-skomentowała i pobiegła w stronę lasu. Ruszyłem za nią.
-A są tu chociaż inne wilki?-zapytał, wciąż uśmiechając się zalotnie.
-Są. Ale nic ci do tego-zawarczała. Wybuchnąłem śmiechem.
-Oh, Kayn...-powiedziałem, patrząc w jej błękitne oczy. Stanęła jak wryta.
-Skąd...znasz...moje...imię?-wycedziła ze złością. Westchnąłem i pokręciłem głową.
-Kochanie. Nie zamartwiaj się. Znam, to znam. Proste-wyjaśniłem. Wciąż patrzyła na mnie uważnie.
<Kayn? XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz