-Ej! Niszczysz mi rośliny! - usłyszałem i zobaczyłem wilczycę, która, patrzyła na mnie teraz wściekle. Spojrzałem na ziele pod moimi łapami. Właśnie zamarzało.
- Wybacz. - przeskoczyłem po za obręb tego ogródka i zamroziłem inne rośliny. - Ale spójrz na to z drugiej strony... Ja mógłbym krzyknąć : Ej posadziłaś zielsko na mojej ulubionej ścieżce". - powiedziałem specjalnie intonując głos. Byłem chyba na tyle zmęczony, że nawet pojawił się na mojej twarzy nieznaczny uśmiech. Szanowałem zielarzy, bo robili coś, czego ja nigdy bym nie potrafił. Każda roślina przy mnie umiera. Spojrzałem na rośliny które wymroziłem. - Chyba powinny odtajać ... Chyba... Nie wiem. Czasem zamrażam na stałe. Ale raczej się naprawią... Rośliny usychają jeśli się je zamrozi? No, ale właściwie lód to woda, więc chyba uschnąć nie powinny... Po prostu powiedz... Mocno je uszkodziłem? Naprawisz je ? - zacząłem się plątać. Nie znałem się na niczym, co nie było powiązane z lodem, czy zimą... A właśnie teraz, własnemu zielarzowi zbiory zepsułem ... Ale przecież ja wszystko niszczę... Więc to chyba normalne... - Czekaj, wiesz, co ? Może na wszelki wypadek ogrodzę to Twoje poletko, żebym go nie zniszczył na drugi raz ...- powiedziałem i uderzyłem łapą w ziemię. W okół terenu zielarni pojawił się płot z nie rozpuszczającego się lodu, sięgający wysokością, do karku przeciętnego wilka. Popatrzyłem jeszcze, i po namyśle dorobiłem jeszcze furtkę, a przy niej tabliczkę - Na imię Ci Ashantee, prawda ? - spytałem jeszcze dla upewnienia, ale nie czkając na odpowiedź, machnąłem jeszcze łapą, a na tabliczce pojawił się napis ,,Zielarnia Ashantee". Uśmiechnąłem się sam do siebie przypatrując się temu co zrobiłem. Kiedyś budowałem tak, ogromne zamki i bawiłem się w nich całymi dniami... "Jak następnym razem tu przyjdę, dorobię jeszcze kwitnący krzew, pnących róż, porastający cały płot. Będzie ślicznie...." pomyślałem przez chwilę, ale zaraz wróciła mi dawna mentalność umysłu. Otrząsnąłem się i spojrzałem na Ashantee. - Mam nadzieję... Że to wystarczy, by wynagrodzić straty...W zielu. - powiedziałem ostrożnie i spojrzałem uważnie na wilczycę.
< Ashantee >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz