Atak wilczycy był dla mnie nie lada niespodzianką, tylko dla tego też, pozwoliłem sobie zdobycz wyrwać. Gwizdnąłem. Mimo iż wiedziałem, że i tak tą znajomość zepsuję, nie byle czym, było mi wyrwać, to co moje. Przez chwile przemknęła mi myśl, by swoje odbić, ale dziewuchom się nie zabiera.
- Teraz już Twój, bo nie godzi się babie zabierać. - powiedziałem podkreślając słowo ,,babie". - Diabłu też skąpić nie będę, bo Bóg i tak go do piekieł zaraz z powrotem wtrąci, choć trzeba już przyznać, że chyba z mocami piekielnymi, już nie tak dobrze, że gdzie nie mogą, tam baby posyłają... - powiedziałem perfidnie, po czym nie spojrzawszy już ni na dzika, ni na wilczycę, wpatrzyłem się w las. Po chwili, na me wezwanie przybiegł do mnie jeleń. Posłusznie położył się przedemną, a ja go walnąłem z lekka łapą po karku, by mu śmierć zadać szybką i najmniej bolesną. Teraz wpakowałem go sobie na plecy. - Widzisz ? - tu zwróciłem się do wilczycy - Wilk jest syty, babie nie skąpi. - powiedziałem z nutą sarkazmu i dalejże iść do przodu, ze zdobyczą. Byłem ciekaw, czy odpowie mi, czy zamilknie, jak to "damy" zazwyczaj czynią.
< Alarica ;3 ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz