Katniss uśmiechnęła się delikatnie... Zdziwiło mnie to, choć pozytywnie. Miała piękny uśmiech, tylko szkoda, że rzadko się pojawiał. Po chwili znów zapatrzyłem się w gwiazdy...
- Moja mama mówiła, że każda gwiazda, to magiczny wilk, który kiedyś żył w naszej krainie, lub się z niej wywodził... Mówiła, że gdziekolwiek pójdę, wszyscy, których kochałem, będą ze mną... - wyszeptałem i na chwilę zapadła zupełna cisza... - Jednak ...Światło gwiazd jest piękne i czyste, ale bardzo odległe. Przychodzę tu by poczuć, choć przez chwilę, że są przy mnie, a ja jestem między nimi... - spojrzałem teraz na jezioro, gdzie odbijały się gwiazdy... - By przypomnieć sobie ich uśmiechy, rady, ich ciepło... Wszystkie dobre chwile spędzone z nimi... Które brutalnie zabrały mi te..te.. potwory! - oczy zaiskrzyły mi się, ale uspokoiłem się zaraz. I ja i Avero ślubowaliśmy zemstę i jej z pewnością dopełnimy, ale nie teraz był na to czas. - Jak czuję zbyt wielki ciężar odpowiedzialności, troski związane z przyszłością przychodzę tu, bo nie ma do kogo innego... Avero to przecież jeszcze dzieciak.... - powiedziałem zamyślony. Spojrzałem na Katniss. Zrozumiała. Uśmiechnąłem się. Pewnie nie była szczęśliwa, musząc słuchać moich wywodów, ale byłem jej wdzięczny. - No... To teraz Ty mów co Cię tu zazwyczaj sprowadza, żeby nie było tak, że tylko Ty masz pokutować słuchając mnie. - zaśmiałem się szeptem, bo nie odważyłbym się wydać głośniejszych tonów, nie chcąc przerywać symfonii nocnego życia...
< Katniss ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz