Przypomniałem sobie zamazany obraz rodziców... Wszystko co mówili, kochali...
- Gdyby to odemnie zależało, to nigdy bym się z nimi nie rozdzielił...- westchnąłem - Tak. Oni żyją. Ale żyją tam, gdzie jeszcze nie mogę się dostać... - powiedziałem cicho i wskazałem na niebo. - Tak samo jak moje całe rodzeństwo prócz Avero. Jak moi dziadkowie i jak moje babcie. Tak samo jak cała kraina, z której pochodził mój mój dziadek, mój ojciec i moi bracia. Ja pochodzę stąd. Urodziłem się w kraju mojej matki. Mówi się jednak, że tam dom Twój, gdzie serce Twoje. Moje serce zostało tam, daleko za Dzikimi Górami. Tam gdzie je zabito i pochowano. Moje serce zostało razem ze stosami trupów, a ja muszę nauczyć się żyć na nowo. Bez serca, bez bliskich, bo Avero to trudny typ.... - odparłem ponuro - Długo walczyłem z chęcią zemsty... Ale zemsta nie uspokaja... Nie przynosi ukojenia. Avero tego nie rozumiał i nie zrozumiał. Dlatego wróciliśmy tu, do kraju matki. Jak się tu urodziłem... Były tu setki magicznych wilków! Miałem nadzieje, że.... że spotkam ich i namówię część do odbicia kraju moich ojców... Ale zastałem niewielką liczbę i to podzieloną na pół. Wilk przeciw wilkowi. Brat przeciw siostrze. Co miałem zrobić ?! Sam bym nic nie zwojował, a może jeszcze brata bym stracił... - mimowolnie powiedziałem rozgoryczony - Zostałem, przynajmniej do czegoś się przydam kuzynce... - powiedziałem choć wiedziałem w duszy, że nie do końca pozbyłem się chęci zemsty. ONI napadli na nas w tym najważniejszym dniu mojego życia, czyli wtedy gdy miałem przyjąć śluby Wojownika. Jeszcze pamiętałem huki wystrzałów, ale najbardziej uwiecznił mi się w pamięci widok śmierci ojca. Nigdy nie zapomniałem i nigdy nie wybaczyłem. - Mojego ojca... - powiedziałem zachrypniętym głosem - Przywiązano razem z innymi Wojownikami do stuletniego drzewa, które było znakiem stabilności i potęgi naszej krainy i... podpalono, bo przecież jakże śmiesznie wygląda umierający w płomieniach wilk....Ale tata, nie powiedział nic, nie wydał najmniejszego dźwięku. Stał wyniosły i dumny, a płomienie pożerały jego ciało... To była najlepsza lekcja jaką kiedykolwiek dostałem... I to wszystko co mogę Ci powiedzieć na temat mojej rodziny... - zakończyłem cicho...
< Katniss ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz