W ogóle nie słuchałam tego typa. Byłam skupiona. Chciałam wyczuć
wszystko, co mnie dotykało. Te wszystkie bodźce. Najbardziej do gustu
przypadły mi źdźbła trawy. Tak przyjemnie muskały moje ciało. Gdy
słyszałam, jak nieznajomy odchodzi, chciałam coś powiedzieć, ale
usłyszałam hałas. Usłyszałam cichy szmer. I to z pewnością nie była
polna mysz.
- Ktoś tu jest- stwierdziłam, wstając z trawy. Podeszłam bliżej Armina.
- To Asar- odparł spokojnie. Nie, dam głowę, że to nie był on. Chwilę
potem obcy wilk wyskoczył z krzaków prosto na mnie z pazurami, robiąc
ogromne szramy na mojej szyi.
<Armin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz