Już miałam odpowiedzieć, że się zgadzam
kiedy Kishan zaczął ze swoim pomysłem. Wydawał mi się spoko. Ale
czekałam na głos innych. Potem zaczęliśmy treningi. Dostaliśmy jakieś
miecze, ale wolałam poćwiczyć to, co na prawdę lubiłam - strzelanie z
łuku. Kishan gdzieś zniknął.... Nie wiem do kąt poleciał. Przygotowałam
swój łuk. Aria już zaczęła ćwiczyć. Na całe szczęście na polanie były
już rozstawione tarcze. Nagle pojawił się Kishan. Trzymał przy sobie
wielki, lśniący miecz. Rozmawiał z Kast'em ale po chwili odwrócił wzrok w
stronę Arii i zapatrzył się w nią. Wadera spostrzegła to, ale nie
zareagowała. Podeszłam do niej i zaczęłam strzelać do tarczy obok.
- Cześć.- powiedziałam. - Hej...- odpowiedziała naciągając cięciwę i wymierzając w środek tarczy. - Czy ty...- zastanowiłam się.- Spotykasz się jakoś z Kishan'em czy jak? Wadera opuściła łuk. - Spotkaliśmy się może ze dwa razy, ale raczej tak przypadkowo, a co?- zapytała unosząc jedną brew. - Bo chyba mu się podobasz.- wskazałam głową w stronę basiora, który teraz nam się przyglądał oparty na mieczu.
<Aria?>
|
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz