Byłam wściekła na Assair'a. Jaki on... Jaki on jest bezczelny! Jaki jest
zadufany w sobie! Przechodziłam po terenach mojej watahy. Nagle zaczęło
się robić zimno, a na drzewach pojawił się szron. O, ho! Idzie tu.
Zawróciłam. Kiedy znów było ciepło, a moją sierść rozwiał ciepły
jesienny wiaterek zamknęłam oczy. Nagle moją łapę przeszył ból.
Otworzyłam gwałtownie oczy. Znajdowała się tam głęboka szrama zrobiona
sztyletem bądź strzałą z łuku. Usłyszałam szelest w pobliskich krzakach.
- Jeśli chcesz walczyć, wyjdź i miej śmiałość walczyć jak na wilki
przystało!- wrzasnęłam, a z moich zębów na ziemię spłyną jad, który
wypalił zżółkniętą trawę na ziemi.
Niech tylko ten ktoś mnie zaatakuje, a wystarczy, że lekko go ugryzę, a
ten już padnie trupem! Obcy chyba nie wiedział z kim zadarł! Nagle
zobaczyłam brązowe ślepia i dwie blizny na pysku.
<Kast?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz