Cat Paw Print

sobota, 18 stycznia 2014

Od Katniss

Nie brałam udziału w walce .
Większość wilków uważało że to ich obowiązek aby walczyć dla swojego Alfy ,ale nie ja i Alarica (którą namówiłam aby ze mną została ) w sumie to z Armel walczyło tylko 6 wilków i wygnani .
Czy to oznaka tchórzostwa z naszej strony ? W żadnym wypadku ! Po prostu analizując całą sprawę stwierdziłam że kolejny rozlew krwi nie jest mi potrzebny .
To oczywiście nie oznacza że nie odnieśliśmy z Al żadnych ran ! Pomimo tego że ukryłyśmy się z w największych zaroślach i tak dostałyśmy kilkoma strzałami ,ale to nic wielkiego w porównaniu z innymi .Obserwowaliśmy całą bitwe nie angażując się w nią i nagle wszystko ucichło (a raczej wygnani odeszli i walczyły tylko 4 wilki (w tym 3 wadery i 1 basior .Padali z nóg ,Avalon miało się całkiem dobrze ).
Nie mogłam na to patrzeć ,Alfa zostawił swoich na polu walki , a oni byli mu tak bardzo oddani ,że byli gotowi stracić za niego swoje cenne życie.Wyszłam na środek otaczając się kulą wody i zabrałam naszych ledwo żywych wojowników do jaskini .Poleciłam Alarice aby się nimi zajęła a sama udałam się na poszukiwania Alfy .
Ukryłam się na drzewie i zobaczyłam jak pod innym drzewem płakała jakaś samica .Przeszukałam też obszar obydwu watah ,ale jego nigdzie nie było .
Nie było innej możliwości ,teraz byłam już pewna - Assair ...nie żyje .
Może to dziwne, bo nawet go nie znałam (i nie lubiłam )ale skuliłam się w kłębek i zaczęłam płakać ...poczułam w sercu ogromny ból tak jakby byłby mi on w jakiś sposób bliski ( a nie był ) .Po chwili jednak odzyskując zdrowy rozsądek , udałam się do jaskini .gdzie wypoczywały ranne wilki z Armel.
-Co się stało ?-spytała Alarica wychodząc mi na spotkanie i widząc zaschnięte łzy na moim pysku.
-Wiesz Al ...obiecaj mi że nie będziesz płakać .-powiedziałam twardo .
-No...dobrze ..ale..
-Assair nie żyje - powiedziałam pospiesznie ,przerywając jej w pół słowa .
-Jak to ?-zapytała przejęta -Co teraz z nami będzie ! -wrzasnęła -Przecież nie poradzimy sobie bez Alfy ! Nie to niemożliwe ! NIEMOŻLIWE !!!
Spojrzałam na nią ,widziałam jak po jej policzku spływały łzy .Przytuliłam ją do siebie ,próbowałam pocieszać, choć tak na prawdę sama nie wiedziałam co się teraz z nami stanie..
***
Przekazałyśmy wiadomość o śmierci Alfy pozostałym członkom watahy .Ogłosiłyśmy tygodniową żałobę i wszyscy rozeszli się do swoich jaskini .Tymczasowo decyzje na temat dalszego życia Armel podejmowaliśmy za pomocą głosowania wszystkich członków watahy .Zamieszkałam w jaskini razem z Alaricą ,postanowiłyśmy że w takich okolicznościach tak będzie lepiej .
Nie było czasu na załamywanie się .Członkowie watahy zatwierdzili że należy rozpocząć gromadzić zapasy na zimę która zbliżała się do nas nie ubłagalnie .Wyznaczyliśmy miejsce gdzie będziemy znosić nasze ofiary i wilka który będzie odpowiadać za strzeżenie naszych zdobyczy (osobnik ten zmieniał się z innym kolejnego dnia).
Udało nam się choć w małym stopniu usprawnić życie watahy i nieco zacieśnić więzy między sobą .
Jakoś sobie radzimy ale to już nie to samo ,ale trzeba do tego przywyknąć ,bo przecież wszystko się zmienia jednego dnia jesteś drugiego dnia już cię nie ma ..



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz