Cat Paw Print

czwartek, 16 stycznia 2014

Od Armina - C.D. Assair'a


- Assair! - wrzasnąłem wstając chwiejnie na nogi i rzucając się za wilkiem. Jego słowa tłukły mi się po głowie. "Więc właśnie dla Ciebie zabiję samego siebie! Więc właśnie dla Ciebie zabiję samego siebie!"
Ignorując ból i krew cieknącą po moich nogach pędziłem przez las mijając drzewa i walczące wilki. Cały czas myślałem jedynie o moim Alfie. "To zdrajca i zasłużył na śmierć, ale nie zabiję go." Czułem, że go zawiodłem. Nieświadomie. Zrobiłem coś, co sprawiło mu ból, coś czego nie mógł wytrzymać. Obwiniałem samego siebie.
Przeklinając swój los potknąłem się. Zaryłem twarzą o ziemię. Klnąc pod nosem podniosłem się i pobiegłem dalej. Pot spływał mi na oczy i zamazywał wszystko dookoła. Nic się nie liczyło. Na świecie istniałem tylko ja jeden, biegnąc przez las mimo zmęczenia i pulsującego bólu w tylnej łapie. Ważne były tylko moje myśli.
Nagle po lewej rozległ się trzask gałęzi. Nie wiedziałem co zrobić. W moim obecnym stanie nie uciekłbym daleko i nie mógłbym walczyć. Było za mało czasu na wymyślenie jakiejś chytrej sztuczki. W tamtej właśnie sekundzie pojawiła się Lara.
- Biegnij po Assair'a! Ja się zajmę tym tu! - krzyknęła do mnie przez ramię. Nie zastanawiając się zbyt wiele kiwnąłem głową i, wyczuwając słaby zapach Assair'a, podążyłem za nim biegiem.
[...]
Po drodze wpadłem na jakąś wilczycę. O mało co nie zostałem zabity <5 razy> Prawie odpadła mi noga. Potknąłem się <10 razy> Jednak za wszystko otrzymujemy jakieś wynagrodzenie. Między drzewami mignęła mi znajoma sylwetka wilka miotającego lodem.
- ASSAIR! - wrzasnąłem. Zignorował mnie. - COKOLWIEK CHCESZ ZROBIĆ, NIE RÓB TEGO! NIE MOŻESZ SIĘ ZABIĆ! TWOJA ŚMIERĆ OZNACZA DLA NAS BRAK DOWÓDCY! BRAK DOWÓDCY OZNACZA BRAK MOTYWACJI DO WALKI, BRAK ORGANIZACJI I SIŁY! POTRZEBUJEMY CIĘ! NIE MOŻESZ NAS TERAZ OPUŚCIĆ! CO Z CIEBIE ZA ALFA JEŚLI ZAMIERZASZ WYCOFAĆ SIĘ W KLUCZOWYM MOMENCIE?! CO Z CIEBIE ZA ALFA JEŚLI ZAMIAST PONIEŚĆ HONOROWĄ ŚMIERĆ W BOJU TY CHCESZ TĘ ŚMIERĆ ZA WSZELKĄ CENĘ PRZYSPIESZYĆ?! CO MY ZROBIMY PO STRACIE CIEBIE?! WSZYSCY WOJOWNICY ARMEL ROZBIEGNĄ SIĘ PO LASACH! BĘDZIEMY ZMUSZENI ODDAĆ WSZYSTKO CO MAMY, ODDAĆ SAMYCH SIEBIE W NIEWOLĘ LUB UCIEKAĆ BEZ DUMY! NIE MOŻESZ NAS ZOSTAWIĆ! NIE TEGO SPODZIEWA SIĘ PO TOBIE CAŁA ARMEL! NIE MOŻESZ NAS TERAZ ZAWIEŚĆ! Liczymy na Ciebie, Assair. Zwłaszcza ja. ZWŁASZCZA JA!
Stałem w pozycji bojowej, a z moich oczu, w których płonęły zapał i gniew, płynęły łzy. Byłem słabeuszem i moje zdanie nic się dla Assair'a nie liczyło. Byłem niczym w porównaniu do niego. Byłem zdrajcą, nawet chociaż nie wiedziałem co złego zrobiłem. A przede wszystkim, byłem samotny. Nie mogłem spotykać się z Larą, bo Assair'owi się to nie podobało. Nie mogłem spotykać się z Assair'em, bo on uważał mnie za śmiecia. Nie mogłem spotykać się z kimkolwiek innym, bo Assair chciał, żeby jego doradca był cały czas w pobliżu.
Świadomy własnej słabości zaakceptowałem ją. Świadomy tego, że jestem zerem, że żadna wilczyca mnie nie pokocha, że nigdy nie zdobędę przyjaciół po prostu stałem przed Assair'em i nic nie robiłem. Stałem spokojnie, a Alfa Armel miał mnie gdzieś. Stałem ze zdartym gardłem i zranioną łapą. Mógłbym stać tam już na zawsze.
Zza moich pleców nadbiegła Lara.
- Armin! Dzięki Bogu, że nic Ci nie jest! - zawołała i rzuciła mi się na szyję. W kącikach jej oczu pojawiły się łzy. Nagle zdała sobie sprawę z tego co zrobiła i, rumieniąc się gwałtownie, odsunęła się. Spojrzała wyczekująco na Assair'a, który stał przede mną.

<Assair? Lara?>
<drama, oj, drama>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz