Cat Paw Print

niedziela, 26 stycznia 2014

Od Annayi - C.D. Luck'a




Szłam wpatrzona w swoje łapy, kiedy nagle usłyszałam okropne wycie. Poszłam zaciekawiona w stronę dźwięku. Po chwili moim oczom ukazał się brązowy basior, który miał zatrzaśniętą kończynę w ludzkich sidłach. Podeszłam nieśmiało i obejrzałam ranę wilka. Musiałam wyciągnąć jego łapę z pułapki. Kiedy chciałam otworzyć kleszcze, basior cofnął łapę sprawiając sobie jeszcze więcej bólu.
- Co robisz?- zapytał.
- Chcę ci pomóc.- odpowiedziałam zdziwiona.
- A masz jakieś pojęcie o medycynie?
- Gdybym nie miała, nie byłabym główną medyczką.
Dobrze wiedziałam jak otworzyć kleszcze. Nacisnęłam w odpowiednim miejscu i gotowe. Następnie (po długim jęczeniu basiora) udało mi się zmniejszyć krwawienie i owinąć łapę bandażem.
- Dziękuję. Jak masz na imię?- zapytał po skończeniu opatrywania ran.
- Annayia.- powiedziałam.
- Ładnie.
Zarumieniłam się delikatnie. Nie czułam się dobrze w obecności basiora, więc bez słowa zmieniłam się w sowę i odleciałam. Kiedy byłam około dziesięć kilometrów dalej wylądowałam i wyciągnęłam swój amulet. Nie rozmawiałam z Alex'em od kilku dni... Chuchnęłam na świeżynkę. Ta zaświeciła się i po chwili ujrzałam mojego brata.
- Cześć Ann.- powiedział.
- Oj, Alex! Tak się stęskniłam!- rzekłam i skoczyłam by go przytulić.
Zapomniałam jednak, że jest on tylko zjawą... Wpadłam więc z impetem na drzewo.
- Ha, ha... Nadal nie możesz zapamiętać?- kpił sobie ze mnie.
- Taa...- powiedziałam masując obolałą głowę.
Nasza rozmowa trwała do południa. Potem musieliśmy przerwać, gdyż zrobiłam się głodna. Po drodze usłyszałam znajomy głos...

<Luck?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz