Kiedy dziś rano wstałem Margaux przy mnie
nie było. Pomyślałem, że wyszła zapolować czy coś takiego, ale nigdzie
nie mogłem jej znaleźć. Zaniepokojony ruszyłem z tym do alfy.
- Hej Lara, widziałaś gdzieś Margaux?- zapytałem wchodząc do jej jaskini bez zapowiedzi.
Ta spojrzała na mnie jak na wariata.
- A to ty nie wiesz?- zapytała.
Skrzywiłem się.
- O czym, że niby miałbym nie widzieć?- zapytałem cofając się.
Lara podrapała się po głowie.
- No..- zawahała się.- Ona już do nas nie należy...
Poczułęm jakby ktoś wbił mi sztylet prosto w serce.
- Co?!- wrzasnąłęm i wybiegłem z jaskini.
Biegłem jak najdalej od jaskini alfy. To nie może być prawda! Nagle wpadłęm w sidła, które boleśnie zatrzasnęły się na mojej łapie. Zawyłem.
- Czemu tak wyjesz?- zapytał ktoś z tyłu.
Nie znałem tego głosu.
- Bo moja partnerka...- zacząłem ale nie skończyłem.
- Twoja łapa...- ktoś podszedł i dokładnie przyjrzał się mojej łapie.
Byłą to wadera. Obca wadera.
- Hej Lara, widziałaś gdzieś Margaux?- zapytałem wchodząc do jej jaskini bez zapowiedzi.
Ta spojrzała na mnie jak na wariata.
- A to ty nie wiesz?- zapytała.
Skrzywiłem się.
- O czym, że niby miałbym nie widzieć?- zapytałem cofając się.
Lara podrapała się po głowie.
- No..- zawahała się.- Ona już do nas nie należy...
Poczułęm jakby ktoś wbił mi sztylet prosto w serce.
- Co?!- wrzasnąłęm i wybiegłem z jaskini.
Biegłem jak najdalej od jaskini alfy. To nie może być prawda! Nagle wpadłęm w sidła, które boleśnie zatrzasnęły się na mojej łapie. Zawyłem.
- Czemu tak wyjesz?- zapytał ktoś z tyłu.
Nie znałem tego głosu.
- Bo moja partnerka...- zacząłem ale nie skończyłem.
- Twoja łapa...- ktoś podszedł i dokładnie przyjrzał się mojej łapie.
Byłą to wadera. Obca wadera.
<Annayia ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz