- Wygodnie? - rzuciłem do wilczycy suszącej się na skale.
- Co tu robisz? - zapytała gwałtownie. Przyjrzałem się jej. Gęste, białe
futro, dwukolorowe oczy, jedno skrzydło, delikatna postura. W moim
mniemaniu, była bardzo ładna.
- Należę do watahy Armel. Przyszedłem zrelaksować się po rozmowie z Alfą – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- Jestem Glia.
- Ja Armin.
- Miło mi Cię poznać.
- Nawzajem.
Usiadłem obok niej. Odsunęła się. "Czyli nie lubi dotyku. Jak Assair." –
pomyślałem. Spojrzałem ukradkiem na wilczycę. Dlaczego do niej
zagadałem? Przecież zwykle tak nie robię. Poczułem z nią więź? Bzdura.
Więc dlaczego?
- Jestem wojowniczką - powiedziała wpatrzona w przestrzeń. "Już druga wilczyca, która z własnej woli mi się przedstawia…"
- Ja dyplomatą.
- Hah, czyli?
- Coś w rodzaju pośrednika między watahami, Alfami. Doradca obu. Coś takiego.
- Aha.
- Mam 4 lata.
- Ja 3.
- Fajnie.
Rozmowa chyba się nie kleiła. Z resztą… sam nie mogłem ocenić. Wilczyca
wyglądała na ciekawą, należała do mojej watahy i przyjemnie mi się z nią
rozmawiało. Chciałem dowiedzieć się o niej czegoś więcej, ale odnosiłem
niejasne wrażenie, że wilczyca mi o sobie nie opowie. Cóż, trudno.
- Co tak myślisz? - zapytała z krzywym uśmiechem.
- A nic. Lubię myśleć. To… moje hobby, można tak powiedzieć.
- Oo, ciekawie.
Dobra, ta rozmowa wyjątkowo się nie kleiła. Niby rozmawialiśmy, ale cały
czas miałem wrażenie, że ją zanudzam. Dlaczego zawsze kiedy rozmawiam z
kimś kto mnie zainteresował, czuję się jak ktoś kto sam nie jest
ciekawy? Cóż, Armin z niską samooceną. Zdążyłem się już przyzwyczaić.
<Glia?>
<wybacz, za jakość tego opka, ale nie chciałam pisać za dużo, bo nie znam Twojej postaci i jeszcze bym coś zepsuła ._.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz