Wybiegłem od Lary jak najszybciej
potrafiłem. Nie znamy dnia ani godziny starcia. Ale... Jak w tej watasze
wygląda wojna? Czy jest to bardziej dyplomatyczne czy raczej bijemy się
na śmierć i życie? Tak czy owak zacząłem się zastanawiać kto u nas ma
stanowiska bitewne. Kishan... Tak on na pewno!
Pobiegłem więc do niego jak najszybciej.
- Kishan! - wrzasnąłem przed jego jaskinią.
- Chłopie uspokó... Kast? Ciebie to się nie spodziewałem. Chyba szykuje się coś grubszego skoro nie jesteś w jaskini...
- Musisz mi pomóc... kto jest... No... Umie walczyć?
- Kesley i Aria są łuczniczkami a... No i jeszcze Margaux jest łowczynią. Ale do czego ci to?
- Wiesz ilu członków jest u Armel? DZIEWIĘĆ! DZIE- WIĘĆ!
- Wiem? A u nas 12?
- Nie uważasz, że trzeba coś z tym zrobić? Oni się rozrastają! Cały czas...
- Ooo nie. Nie morduję...
- Pst... idioto... Wojna? Wypowiedziana?
- Aaaaaa. No dobra co chcesz zrobić??
- Najpierw do naszych pań.
Pobiegliśmy więc najpierw tam gdzie było najbliżej czyli do Margaux. Wytłumaczyłem jej tyle ile mi się chciało i byliśmy już u Arii. Później skoczyliśmy do Kesley i cała ekipa była już w komplecie.
- Na polanę spokoju? - zapytała Margaux kiedy tak sobie biegliśmy. Spojrzałem pytająco na Kishana. Nie miałem dużo czasu... a raczej ochoty, żeby zwiedzać watahę, więc nie wiem co gdzie jest i w jakim otoczeniu. Samiec kiwnął głową.
- Ok! - krzyknąłem.
Na polanie spokoju powiedziałem im wszystko co wiem...
- Więc tak. Zebraliśmy się tu, bo... No wiecie...
- Wojna? - zapytała Kesley. Kiwnąłem głową - mówiłeś.
- No i - kontynuowałem - mam rozpocząć treningi i ćwiczenia. Margaux ty nie musisz ale uznałem, że każdy dobrze walczący wilk się przyda.
Kiwnęła głową ale nie wiem czy chodziło o to, że rozumie czy o to, że się zgadza, ale mniejsza o to. - widziałem ich na polowaniu i nie wiem czy też zaczynają coś robić ale mogą kiedy chcą nas najechać. I tu przyda nam się szpieg. Czyli... Lara tak? Więc w najbliższym czasie do niej pójdziemy... Czekaj... Assair to jej brat - walnąłem się w czoło - więc zapytamy się czy on będzie zdolny zaatakować z zaskoczenia czy raczej się zapowie... Niektórzy tak robią... Ale raczej ataki są z zaskoczenia.
- Czyli zaczynamy przygotowania?? - zapytał Kishan.
- Tak, dokładnie. Trzeba zacząć coś organizować, bo zostaniemy w tyle i przegramy wszystko. Wybraliśmy nasze stanowiska - są bitewne oprócz Margaux ale chyba nam się przydasz. Łowca też musi coś umieć... Szybki, bezszelestny.
- Co proponujesz? - zaczęła Aria.
- Najpierw pójdziemy do Lary i poprosimy żeby wyjawiła nam wszystko co wie na temat Armel. Później pewnie uda się na jakieś zwiady. Nie mamy stratega nie? - pokręcili głowami - więc ułożenie strategii spoczywa na naszych barkach. Teraz... Co jeszcze... Na pewno będzie trzeba organizować jakieś wypady poza tereny watahy w ramach treningów... Ktoś z nas zajmie się teorią i będzie trenował wilki za pomocą zdobytych lub nie przez Larę informacji. Od tego zależy dość dużo ale i tak sobie poradzimy. Poprzerabiamy wszystko co możliwe. Będziemy perfekcyjnie przygotowani. Wierzcie mi - popatrzyłem na nich poważnie. - teraz pytanie : Margaux zgadzasz się przyłączyć? Nie mam nad tobą jako takiej władzy, więc masz wybór. I pytanie numer dwa: czy wy się zgadzacie?Macie jakieś propozycje? Nie bójcie się krytykować. Trzeba wszystko udoskonalić!
Pobiegłem więc do niego jak najszybciej.
- Kishan! - wrzasnąłem przed jego jaskinią.
- Chłopie uspokó... Kast? Ciebie to się nie spodziewałem. Chyba szykuje się coś grubszego skoro nie jesteś w jaskini...
- Musisz mi pomóc... kto jest... No... Umie walczyć?
- Kesley i Aria są łuczniczkami a... No i jeszcze Margaux jest łowczynią. Ale do czego ci to?
- Wiesz ilu członków jest u Armel? DZIEWIĘĆ! DZIE- WIĘĆ!
- Wiem? A u nas 12?
- Nie uważasz, że trzeba coś z tym zrobić? Oni się rozrastają! Cały czas...
- Ooo nie. Nie morduję...
- Pst... idioto... Wojna? Wypowiedziana?
- Aaaaaa. No dobra co chcesz zrobić??
- Najpierw do naszych pań.
Pobiegliśmy więc najpierw tam gdzie było najbliżej czyli do Margaux. Wytłumaczyłem jej tyle ile mi się chciało i byliśmy już u Arii. Później skoczyliśmy do Kesley i cała ekipa była już w komplecie.
- Na polanę spokoju? - zapytała Margaux kiedy tak sobie biegliśmy. Spojrzałem pytająco na Kishana. Nie miałem dużo czasu... a raczej ochoty, żeby zwiedzać watahę, więc nie wiem co gdzie jest i w jakim otoczeniu. Samiec kiwnął głową.
- Ok! - krzyknąłem.
Na polanie spokoju powiedziałem im wszystko co wiem...
- Więc tak. Zebraliśmy się tu, bo... No wiecie...
- Wojna? - zapytała Kesley. Kiwnąłem głową - mówiłeś.
- No i - kontynuowałem - mam rozpocząć treningi i ćwiczenia. Margaux ty nie musisz ale uznałem, że każdy dobrze walczący wilk się przyda.
Kiwnęła głową ale nie wiem czy chodziło o to, że rozumie czy o to, że się zgadza, ale mniejsza o to. - widziałem ich na polowaniu i nie wiem czy też zaczynają coś robić ale mogą kiedy chcą nas najechać. I tu przyda nam się szpieg. Czyli... Lara tak? Więc w najbliższym czasie do niej pójdziemy... Czekaj... Assair to jej brat - walnąłem się w czoło - więc zapytamy się czy on będzie zdolny zaatakować z zaskoczenia czy raczej się zapowie... Niektórzy tak robią... Ale raczej ataki są z zaskoczenia.
- Czyli zaczynamy przygotowania?? - zapytał Kishan.
- Tak, dokładnie. Trzeba zacząć coś organizować, bo zostaniemy w tyle i przegramy wszystko. Wybraliśmy nasze stanowiska - są bitewne oprócz Margaux ale chyba nam się przydasz. Łowca też musi coś umieć... Szybki, bezszelestny.
- Co proponujesz? - zaczęła Aria.
- Najpierw pójdziemy do Lary i poprosimy żeby wyjawiła nam wszystko co wie na temat Armel. Później pewnie uda się na jakieś zwiady. Nie mamy stratega nie? - pokręcili głowami - więc ułożenie strategii spoczywa na naszych barkach. Teraz... Co jeszcze... Na pewno będzie trzeba organizować jakieś wypady poza tereny watahy w ramach treningów... Ktoś z nas zajmie się teorią i będzie trenował wilki za pomocą zdobytych lub nie przez Larę informacji. Od tego zależy dość dużo ale i tak sobie poradzimy. Poprzerabiamy wszystko co możliwe. Będziemy perfekcyjnie przygotowani. Wierzcie mi - popatrzyłem na nich poważnie. - teraz pytanie : Margaux zgadzasz się przyłączyć? Nie mam nad tobą jako takiej władzy, więc masz wybór. I pytanie numer dwa: czy wy się zgadzacie?Macie jakieś propozycje? Nie bójcie się krytykować. Trzeba wszystko udoskonalić!
<Margaux, Kesley, Aria i Kishan??>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz