To co powiedziała Margaux bardzo mnie
zdziwiło. A raczej... ucieszyło. Kiedy mnie pocałowała całkowicie
poddałem się jej gdyż sam też tego chciałem. Nagle wadera oderwała się
ode mnie, przeprosiła i wybiegła z jaskini.
- Margaux!- zawołałem za nią.
Jednak nie usłyszała. Wstałem. Rana bolała ale nie przejmowałem się tym. Pobiegłem za nią. Rozejrzałem się, ale nigdzie jej nie widziałem. Miałem utrudnione zadanie, gdyż Ux prawdopodobnie poleciała i nie mogłem wywęszyć jej zapachu. Biegałem więc po terenach watahy nawołując wadery. Znalazłem ją siedzącą nad Rzeką Wolności. Była smutna. Podszedłem spokojnie do niej.
- Z kąt ty tu...- nie dokończyła bo przyłożyłem jej łapę do ust.
- Dlaczego się smucisz?- zapytałem siadając obok niej.
- Mogłam zrobić Ci krzywdę!- wybuchnęła nagle.
- Ale nie zrobiłaś.- próbowałem ją uspokoić.
- Ale nie tylko o to chodzi!- krzyknęła.- Nawet jeśli byś chciał być ze mną to nie możemy... jestem potworem... mogę zrobić Ci krzywdę... nie panuje jeszcze całkowicie nad sobą...
- Ale będziesz.- przytknąłem mój nos do jej nosa.- Razem damy sobie radę. Nie jesteś potworem. I... Ja też cię kocham. Nawet nie wiesz jak bardzo.
Pocałowałem ją namiętnie. Następnie wziąłem za łapę i zacząłem śpiewać:
<Muzyka>
Kiedy skończyłem powiedziałem uśmiechnięty.
- Wiesz ciąży mi już pewne pytanie...- uśmiechnąłem się tajemniczo.
- Jakie?- zapytała z zaciekawieniem.
Zerwałem z pięknego krzaka śliczną różę i podarowałem ją mej ukochanej.
- Czy ty...- szepnąłem jej do ucha.
- Tak?
-Chcesz...- pozwoliłem jej wtulić się w moje futro.
- Yhym?
-Towarzyszyć mi.....
-Hmm?
- Do końca swych dni.... - wciąż szeptałem jej do ucha z uśmiechem.- Margaux, czy zostaniesz moją partnerką?
Nie wiem z kąt ale nad nami pojawiło się ogniste serce. Czekałem na odpowiedź samicy, która wtulała się w moje ciepłe futro.
- Margaux!- zawołałem za nią.
Jednak nie usłyszała. Wstałem. Rana bolała ale nie przejmowałem się tym. Pobiegłem za nią. Rozejrzałem się, ale nigdzie jej nie widziałem. Miałem utrudnione zadanie, gdyż Ux prawdopodobnie poleciała i nie mogłem wywęszyć jej zapachu. Biegałem więc po terenach watahy nawołując wadery. Znalazłem ją siedzącą nad Rzeką Wolności. Była smutna. Podszedłem spokojnie do niej.
- Z kąt ty tu...- nie dokończyła bo przyłożyłem jej łapę do ust.
- Dlaczego się smucisz?- zapytałem siadając obok niej.
- Mogłam zrobić Ci krzywdę!- wybuchnęła nagle.
- Ale nie zrobiłaś.- próbowałem ją uspokoić.
- Ale nie tylko o to chodzi!- krzyknęła.- Nawet jeśli byś chciał być ze mną to nie możemy... jestem potworem... mogę zrobić Ci krzywdę... nie panuje jeszcze całkowicie nad sobą...
- Ale będziesz.- przytknąłem mój nos do jej nosa.- Razem damy sobie radę. Nie jesteś potworem. I... Ja też cię kocham. Nawet nie wiesz jak bardzo.
Pocałowałem ją namiętnie. Następnie wziąłem za łapę i zacząłem śpiewać:
<Muzyka>
Kiedy skończyłem powiedziałem uśmiechnięty.
- Wiesz ciąży mi już pewne pytanie...- uśmiechnąłem się tajemniczo.
- Jakie?- zapytała z zaciekawieniem.
Zerwałem z pięknego krzaka śliczną różę i podarowałem ją mej ukochanej.
- Czy ty...- szepnąłem jej do ucha.
- Tak?
-Chcesz...- pozwoliłem jej wtulić się w moje futro.
- Yhym?
-Towarzyszyć mi.....
-Hmm?
- Do końca swych dni.... - wciąż szeptałem jej do ucha z uśmiechem.- Margaux, czy zostaniesz moją partnerką?
Nie wiem z kąt ale nad nami pojawiło się ogniste serce. Czekałem na odpowiedź samicy, która wtulała się w moje ciepłe futro.
<Margaux? Czy chcesz być z Luck'iem? ♥>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz