Cat Paw Print

piątek, 3 stycznia 2014

Od Margaux - C.D. Luck'a


Byłam bardzo zszokowana całym zachowaniem. Stałam jak osłupiała, podczas gdy Luck leżał tam tak zakrwawiony. Jakiś olbrzymi wąż, który usiłował go zabić. Później to złoto, które pokryło jego rany. Jeszcze ta ropa. Na szczęście otworzył oczy. Cała wataha zdążyła się zbiec i widać było, że zastanawiali się kim jestem. Nie mówili tego, ale przecież ja potrafiłam czytać w myślach. Co to... Oni chcieli mnie zabić.
- Stop! - krzyknęłam - Nic mi nie zrobicie. To ja Margaux. - powiedziałam cicho.
Dalej działały na mnie bardzo silne emocje, toteż nie mogłam zamienić się w swoją podstawową postać.
- Skąd mamy to wiedzieć? - zapytali wszyscy.
- No przecież to ja... - mówiłam cicho - To ja wasza znajoma Margaux. - mówiłam trochę poirytowana.
Niestety nie uwierzyli mi. Nastała cisza. Ja tylko patrzyłam na Luck'a. Tak bardzo nie chciałam, żeby mu się coś stało. Ja się w nim tak po prostu zakochałam. Kochałam go tak mocno, że tego nie da się wytłumaczyć. Chciałam z nim być, ale wiedziałam, że nie mogę... Przecież ja jestem potworem i mogę go skrzywdzić.
- To ona. - powiedział cicho Luck próbując wstać.
Ja od razu pobiegłam do niego, aby pomóc mu wstać. Wtedy zmieniłam się z powrotem w starą siebie. Znowu wyglądałam dosyć dziwnie, jednak wilki z watahy uwierzyli mi, kim jestem. Czułam, że w ich oczach jestem dziwadłem, potworem, które czym prędzej powinno zostać wygnane z watahy. Nie przejmowałam się jednak tym. Dla mnie najważniejszy był Luck. Nie mogłam mu jednak pokazać, że coś do niego czuję, bo wyszło by na to, że on do mnie pewnie nic nie czuje... Wtedy byłabym jak idiotka. Ale te kwiaty... Te miłe słowa. Powiem mu! Powiem mu, że go kocham! Jeszcze dzisiaj.
Postanowiłam, że odprowadzę go do jaskini. Niby mógł iść sam, ale ja podtrzymywałam go swoim skrzydłem. Chciałam, żeby on też mnie kochał. Weszliśmy do jaskini. On jeszcze trochę krwawił, jednak to po chwili ustało. Położył się i patrzył na mnie. Ja bez głupiego zastanowienia, które często mi towarzyszy podeszłam do niego.
- Luck. Nie chcę Cię stracić. Jestem moim przyjacielem. Co ja bredzę! Kocham Cię! Chcę tylko Ciebie! - krzyknęłam.
Kiedy to powiedziałam bardzo namiętnie go pocałowałam. Stanęłam jak osłupiała, kiedy dotarło do mnie co zrobiłam.
- Przepraszam. - powiedziałam cicho i czym prędzej wybiegłam z jego jaskini.

<Tym razem mnie szukaj xD nie zatrzymuj <3 Luck?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz