- Prowadź - rzuciłem zawziętym, stanowczym tonem. Wilczyca <jakkolwiek było jej na imię> rzuciła się biegiem w stronę terenów swojej watahy. Ruszyłem za nią.
[…]
Po krótkiej chwili znalazłem się daleko w tyle. Gdzieś z przodu majaczyła sylwetka wadery. Na początku jakoś dotrzymywałem jej kroku, ale teraz…
Zacisnąłem zęby i powiedziałem sobie, że muszę dobiec tylko do tego wielkiego drzewa, które stało jakieś 5m przede mną. Gdy go niego dotarłem postawiłem sobie następny cel - mały strumyk wijący się w lesie. Kiedy stanąłem nad nim, rozkazałem sobie dotrzeć do małego krzaka i tak dalej.
[…]
Wilczyca zniknęła mi z oczu. Wyczułem jej trop i podążyłem za nim. Zlany potem, zadyszany nie miałem nawet siły na stawianie sobie następnych celów.
- Jeszcze… tylko… trochę… - wysapałem. - Lara… chce… mnie… widzieć… Dobiegnę… tam… ugghhh…
Słaniałem się na nogach. Czułem, że tracę trop wilczycy, która po mnie przyszła. Pochyliłem głowę, starałem się nie myśleć o straszliwym bólu łap.
Nagle trop zyskał na sile. Oprócz niego, do mojego nosa trafiło jeszcze kilka innych zapachów - w tym Lary. ”Już blisko.” - pomyślałem zamroczony. Coraz trudniej było mi łapać oddech. Stwierdziłem, że będę pierwszym wilkiem, który umarł ze zmęczenia. ”Ale ze mnie słabeusz.” - przemknęło mi przez głowę.
Przed sobą zobaczyłem czarną dziurę w skale, koło której stała posłanka Lary. ”Juuuż?” - zapytałem sam siebie, po czym sfrustrowany zorientowałem się, że nie będę mógł sobie odpowiedzieć.
Wilczyca weszła do jaskini, zapewne szpitalnej, a ja doczołgałem się do wejścia i zapragnąłem spać. Tak po prostu. Byłem zbyt zmęczony żeby nawet otworzyć oczy. Otrzeźwił mnie jednak krzyk Lary.
Wstałem, chwiejąc się lekko na bolących nogach, i ruszyłem w stronę posłania, na którym leżała Alfa watahy Avalon, oczywiście się o coś po drodze poytkając.
Spojrzała na mnie smutnymi, nabiegłymi krwią ślepiami. Wyglądała potwornie. Zakrwawiona, pokryta dziwną zieloną substancją sączącą się z rany na piersi, otoczona gronem medyków. Usiadłem koło niej dysząc ciężko. Otarłem pot spływający mi na oczy i zerknąłem na nią wyczekująco.
<Lara?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz