Przechodziłem się po nieznanych mi terenach, aż nagle skoczyła na mnie
wadera. Piękna wadera. Przyjrzałem się jej uważnie. Miała piękne,
różnokolorowe oczy, białe futro i jedno skrzydło.
- Kim jesteś?- warknęła.- I czego chcesz?
- Jestem Creatur i poszukuję watahy.- odpowiedziałem spokojnie.- A czy teraz mógłbym Cię prosić, byś ze mnie zeszła?
Wadera niechętnie zeszła z mojego brzucha.
- Bardzo dziękuję.- odpowiedziałem całkowicie opanowany.- Może znasz jakąś watahę, do której mógłbym dołączyć?
- No w sumie...- wadera zastanowiła się.- Mogę przedstawić cię alfie...Chodź za mną.
Szedłem za wilczycą, która ewidentnie wpadła mi w oko. Była taka... taka
urocza. Miała piękne, puszyste futerko koloru śnieżno białego i długi
ogon. A jeszcze te jej oczy... Wkrótce dotarliśmy do jaskini.
- Proszę.- odpowiedziała dość sucho.- To tutaj.
Wszedłem do środka i poznałem alfę. Przydzielił mi obowiązki wojownika.
Byłem dość tym zadowolony gdyż jako mały szczeniak uczyłem się mądrej
sztuki wojowania. Potem wyszedłem z jaskini i.... i już jej nie było.
Posmutniałem, gdyż miałem nadzieję choćby na przyjaźń. Zacząłem węszyć i
już po chwili natrafiłem na trop samicy. Zadowolony ruszyłem w tamtą
stronę. Nagle usłyszałem za sobą głos.
- Szukasz czegoś?
<Glia>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz