Sprawa Kast'a nie wydawała się teraz taka
piękna. Zrozumiałem, że nie miał on łatwej przeszłości i pozostały mu
głębokie blizny w psychice. Co gorsze, jego obawy mogły się spełnić.
Szedłem tak w zamyśleniu, kiedy nagle Kast krzyknął i cofnął się o kilka
kroków.
- Co się dzieje Kast?- zapytałem przestraszony zachowaniem basiora.
Ten tylko wskazał łapą w krzak. Nagle wyszedł z niego wąż. Dziwnie pachniał i już po chwili z otwartą paszczą rzucił się na Kast'a.
- Nie tak prędko!- warknąłem i pacnąłem go tuż przy pysku samca.
- Chyba nie wiesz z kim zadarłeś!- nagle wąż zmienił się w waderę, która warcząc skoczyła na mnie.
Zwinnie Odepchnąłem ją tylnymi łapami ale nie dała nam spokoju na długo po chwili ponowiła atak. Jednak kiedy zamachnęła się i rozdarła mi mały kawałek barku, z krzaków z płonącymi łapami wyskoczył Kishan. Przytrzasnął ją do ziemi i powodował, że jego płonące łapy przypalają jej lekko futro.
- Widzę, że masz ochroniarzy Kast...- zasyczała i już jej nie było.
- Dzięki Kishan.- odezwałem się i podszedłem do przerażonego Kast'a- Już po wszystkim.
- Nie ma za co.- odezwał się Kishan i również podszedł do zaskoczonego basiora.
- Kast?- zapytałem lekko nim potrząsając.
Wskazał łapą na mój rozdarty bark. Spojrzałem tam. Gęsta krew sączyła się z rany powoli ale obficie.
- Nic mi nie będzie.- powiedziałem, po czym lekko zanurzyłem łapę w pobliskiej kałuży.
Rana zniknęła.
- Co się dzieje Kast?- zapytałem przestraszony zachowaniem basiora.
Ten tylko wskazał łapą w krzak. Nagle wyszedł z niego wąż. Dziwnie pachniał i już po chwili z otwartą paszczą rzucił się na Kast'a.
- Nie tak prędko!- warknąłem i pacnąłem go tuż przy pysku samca.
- Chyba nie wiesz z kim zadarłeś!- nagle wąż zmienił się w waderę, która warcząc skoczyła na mnie.
Zwinnie Odepchnąłem ją tylnymi łapami ale nie dała nam spokoju na długo po chwili ponowiła atak. Jednak kiedy zamachnęła się i rozdarła mi mały kawałek barku, z krzaków z płonącymi łapami wyskoczył Kishan. Przytrzasnął ją do ziemi i powodował, że jego płonące łapy przypalają jej lekko futro.
- Widzę, że masz ochroniarzy Kast...- zasyczała i już jej nie było.
- Dzięki Kishan.- odezwałem się i podszedłem do przerażonego Kast'a- Już po wszystkim.
- Nie ma za co.- odezwał się Kishan i również podszedł do zaskoczonego basiora.
- Kast?- zapytałem lekko nim potrząsając.
Wskazał łapą na mój rozdarty bark. Spojrzałem tam. Gęsta krew sączyła się z rany powoli ale obficie.
- Nic mi nie będzie.- powiedziałem, po czym lekko zanurzyłem łapę w pobliskiej kałuży.
Rana zniknęła.
<Kast?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz