Cat Paw Print

czwartek, 2 stycznia 2014

Od Glii


Wędruję i wędruję, a ciągle wielkie nic. Mam dość tych drzew, są wszędzie już od dobrego tygodnia. Chciałabym wreszcie przeżyć coś ciekawego, a nie: trening, polowanie, trening, spanie. Nic innego nie robię, to już zaczyna się robić naprawdę nudne. Muszę coś ze sobą zrobić, tylko co? Wiem! Może tym razem, zamiast ćwiczyć, wezmę się trochę za siebie... Od paru dni chodzę brudna, a moje futro zamiast białego, jest szare - kłóciłabym się nawet czy nie czarne.
Szybkim krokiem zaczęłam podążać... Gdzieś. Nie znałam dokładnie tych terenów, wiec nie byłam w stanie powiedzieć, gdzie idę. Ale nie musiałam długo iść, tak z godzinkę najwyżej, by znaleźć sporą rzekę. Byłam zadowolona, a nawet bardzo, bo jest całkiem ładna pogoda i mogę trochę popływać, co uwielbiałam robić, kiedy byłam szczenięciem. Bez chwili wahania, zaczęłam biec, by jak najszybciej móc wskoczyć do wody, która okazała się być lodowata, jednak nie przeszkadzało mi to. Nurkowałam i bawiłam się jak dziecko, zapominając zupełnie o tym, co było. Kiedy już mi się trochę znudziło, wyszłam powoli na brzeg, ciągnąc za sobą ogon, który mokry, przypominał mi welon. Uśmiechnęłam się do siebie i ułożyłam na jednym z wielkich kamieni i patrzyłam, jak kapie ze mnie woda. Gdy tak leżałam, było mi naprawdę dobrze, a słońce fajnie przygrzewało mój grzbiet, tym samym mnie susząc.
- Wygodnie?- usłyszałam nagle. Zdawało mi się, że jestem tu sama... Nie słyszałam, by ktoś tu szedł.

<Ktośku, dokończysz? xd>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz