Cat Paw Print

sobota, 4 stycznia 2014

Od Vedis - C.D. Lary

- Zwariowałaś? On w większości należy do Armel! Czy ty majaczysz w gorączce? A może walnęłaś się w łeb?
- Nie... - odparła ochrypłym tonem, uśmiechając się słabo.
Westchnęłam, kręcąc przecząco głową, a jednak z delikatnym uśmiechem.
- Jesteś niemożliwa, ale cóż... - odsunęłam się od łóżka. - Lotti, miej ją na oku. Gdyby coś się działo to podaj jej tę miksturę - ściągnęłam z szyi amulet i podrzuciłam go basiorowi. - Działa na wszystko, ale tylko w nagłych wypadkach. Weź wielki liść, namocz go w wodzie i przyłóż jej do czoła. No, i oczywiście obracaj i namaczaj go co jakiś czas.
Wyszłam z jaskini. O ile się nie pomyliłam - Armin to ten czerwono-biało-czarny samiec, z którym Lara spędza tak dużo czasu. Wzbiłam się do lotu i z góry wypatrywałam basiora. Ani śladu. Zostały tereny wrogów... Skierowałam się zatem nad terytorium Assaira. Naraz znalazła się zguba i rozmawiała akurat z Alfą przeciwników. Wylądowałam za krzakami by podsłuchać ich rozmowę.
- Czyżbyś był przeciwko mnie?! - warknął czarny basior.
- Nie, ale ta wojna... jest bez sensu!
- Ty jesteś bez sensu! Co, zdrajcą jesteś?!
Zrobiłam duże oczy. Armin naraził się na śmierć. Mruknął coś pod nosem i odszedł. Kopnął bezradnie kamień. Kiedy był daleko, pobiegłam za nim. Zatrzymałam go.
- Armin! - krzyknęłam.
- Hm? - popatrzył na mnie.
- Lara została otruta przez jakiegoś wilka. Leży w jaskini medycznej i prosiła, żebym cię przyprowadziła. Nie wiem, co to jej da, ale... możliwe, że to jej ostatnia prośba... - ostatnie wyrazy wypowiedziałam lekko załamanym tonem.

(Armin? ^^)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz